Gapię się na niego jeszcze chwilę. Cholera, gdybym nie zatrzymała go, mogłoby dojść do czegoś wspaniałego, ale nie jestem na to gotowa. Poza tym my nawet nie jesteśmy w związku, prawda?
Jesteśmy tylko znajomymi, albo przyjaciółmi. Tak, przyjaciółmi z klasy.
- Zamierzasz dzisiaj wrócić do domu? - pyta wyrywając mnie z przemyśleń.
- Oczywiście ,że tak - mówię bez zastanowienia po czym siadam i otulam się czerwonym kocykiem wokół talii. Rozgląda się po całym mieszkaniu jakby czegoś szukał.
- Wszystko w porządku? - wygląda jakby tak nie było.
- Taaa.. - sapie. - Myślę ,że tak nie jest - zauważam. Wzdycha po czym w końcu łapie z nim kontakt wzrokowy.
- Zastanawiam się nad wszystkim.. - oznajmia. Nad wszystkim?
- Czyli nad czym? - staram się z nim normalnie porozmawiać ale on na to nie pozwala, dziwnie się krzywi i cały czas wierci.
- O nas - odpowiada w końcu. Och, czyli nie jestem w tym jedyna. Może myśli nad tym nad czym ja? Może boi się spytać mnie o chodzenie? Jaki on jest uroczy. Śmieję się na samą myśl jak się jąka pytając mnie czy zostanę jego dziewczyną.
- Co jest? - pyta, nagle zauważam z jaką troską na mnie patrzy.
- Nic, po prostu się nie martw o nas - klepię go w ramię pocieszająco, a jego kąciki ust się lekko unoszą.
- Muszę się ubrać. Trzy dni w tych samych ciuchach to lekka przesada - zauważam. Odwijam koc i wstaję. Biorę swoją bieliznę którą schowałam przed nim kiedy mi ją podał i ukrywam ją pod moją koszulką którą mam na sobie. Właściwie to jest jego koszulka. Przypomina mi się zapach jego kołdry w łóżku i pierwszy raz kiedy pozwolił mi u siebie zostać, przecież.. to było w piątek, a mamy niedzielę. W tym czasie zdążyłam pocałować go pierwszy raz, uratować Niall'a przed Harry'm, zostać u niego na noc kolejny raz, poznać jego siostrę i znajomych, a w tym jego straszną historię z dzieciństwa. Szczerze? Przez jego przeszłość nie zmieniłam o nim zdania, jest trochę wybuchowy, ale pozwolę to zwalić na alkohol, a jeśli chodzi o Niall'a to tylko się zdenerwował dlatego ,że uderzył mnie on drzwiami, poza tym i tak to było nie chcący. On jest naprawdę wspaniały i uczuciowy, uroczy i na dodatek mega przystojny. W końcu udaję się do łazienki, ignorując fakt ,że jestem w czarnych majtkach i jego białej koszulce. Może dlatego chłopak tak się na mnie gapi. Jednak on nie jest lepszy, chodzi po domu w samych bokserkach, nie ,że mi to przeszkadza wręcz przeciwnie, natomiast on na pewno to robi specjalnie. Kiedy się ubrałam w moje śmierdzące cichy i wyszłam z pomieszczenia w którym unosiło się pełno pary, zauważyłam ,że w tym czasie Harry zdążył posprzątać mieszkanie.
- Tak długo się myłam? - pytam z uśmiechem i widzę go jak wychodzi ubrany w czarną koszulkę i czarne jeansy z dziurami na kolanach.
- Taaa, jesteś zmuszona mi oddać wodę zanim odejdziesz - żartuję. Śmieję się na jego głupawą uwagę i odkładam jego złożoną koszulkę na blat w kuchni.
- Nie masz kosza na pranie więc ją ci tu kładę - pokazuję na koszulkę.
- Dziwne, wczoraj jeszcze tam był - jaki on dziś wesoły.
- Wygrałeś w totolotka czy jak? - staję przed nim i patrzę mu w oczy. - Nie, nie muszę. Ale mógłbym - zauważa na co się śmieję. - Uderzyłeś się w głowę? - pytam i przyciskam swoją dłoń do jego czoła. Zaczyna się śmiać, łapię za moją rękę i całuję jej wewnętrzną stronę na co się wzdrygam. Uśmiecha się szyderczo i kładzie ją na swojej szyi po czym drugą rękę kładzie na moim biodrze i mnie przysuwa. Spodziewałam się pocałunku ale on zamiast tego zaczyna się poruszać w boki, a ja stoję i się na niego patrzę.
- No co? Nie umiesz tańczyć? - pyta robiąc obroty i inne śmieszne rzeczy których ja nie potrafię. Uczyłam się kiedyś baletu ale to nie było dla mnie dlatego po jakimś roku przestałam ćwiczyć. Moja matka nie była z tego powodu zadowolona ale po dłuższym czasie dała mi spokój.
- Niezbyt - w końcu odpowiadam i łapie obiema rękami za jego kark. Poruszamy się w tym samym tempie, przybliżam się do niego i zaczynam się ocierać o niego. - Moim zdaniem idzie ci niesamowicie - mruczy. Przyciąga mnie jeszcze bliżej i zaczyna się zniżać, a następnie gwałtownie łapię za moje pośladki i podnosi mnie.
- Och! - piszczę na co on się śmieję po raz setny w przeciągu dwudziestu minut. Owijam swoje nogi wokół jego brzucha i nasze głowy są coraz bliżej siebie. Tak bardzo w tamtym momencie go pożądałam, chciałam go pocałować, a nawet zrobić coś więcej.. no może to nie koniecznie teraz, jednak gdybyśmy się bliżej poznali. Miało już dojść do pocałunku kiedy nagle ktoś zapukał w drzwi. To jest jakiś żart?
- Ja pierdole.. - sapnął Harry po czym mnie postawił na podłodze. Poprawiam swoje spodnie i koszulkę które się podwinęły, a gdy chłopak otwiera drzwi stoi w nich jakaś niska kobieta z czarnymi włosami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz