sobota, 30 stycznia 2016

Rozdział 28

Gapię się na niego jeszcze chwilę. Cholera, gdybym nie zatrzymała go, mogłoby dojść do czegoś wspaniałego, ale nie jestem na to gotowa. Poza tym my nawet nie jesteśmy w związku, prawda?
Jesteśmy tylko znajomymi, albo przyjaciółmi. Tak, przyjaciółmi z klasy.
 - Zamierzasz dzisiaj wrócić do domu? - pyta wyrywając mnie z przemyśleń.
 - Oczywiście ,że tak - mówię bez zastanowienia po czym siadam i otulam się czerwonym kocykiem wokół talii. Rozgląda się po całym mieszkaniu jakby czegoś szukał.
 - Wszystko w porządku? - wygląda jakby tak nie było.
 - Taaa.. - sapie. - Myślę ,że tak nie jest - zauważam. Wzdycha po czym w końcu łapie z nim kontakt wzrokowy.
- Zastanawiam się nad wszystkim.. - oznajmia. Nad wszystkim?
 - Czyli nad czym? - staram się z nim normalnie porozmawiać ale on na to nie pozwala, dziwnie się krzywi i cały czas wierci.
 - O nas - odpowiada w końcu. Och, czyli nie jestem w tym jedyna. Może myśli nad tym nad czym ja? Może boi się spytać mnie o chodzenie? Jaki on jest uroczy. Śmieję się na samą myśl jak się jąka pytając mnie czy zostanę jego dziewczyną.
 - Co jest? - pyta, nagle zauważam z jaką troską na mnie patrzy.
 - Nic, po prostu się nie martw o nas - klepię go w ramię pocieszająco, a jego kąciki ust się lekko unoszą.
 - Muszę się ubrać. Trzy dni w tych samych ciuchach to lekka przesada - zauważam. Odwijam koc i wstaję. Biorę swoją bieliznę którą schowałam przed nim kiedy mi ją podał i ukrywam ją pod moją koszulką którą mam na sobie. Właściwie to jest jego koszulka. Przypomina mi się zapach jego kołdry w łóżku i pierwszy raz kiedy pozwolił mi u siebie zostać, przecież.. to było w piątek, a mamy niedzielę. W tym czasie zdążyłam pocałować go pierwszy raz, uratować Niall'a przed Harry'm, zostać u niego na noc kolejny raz, poznać jego siostrę i znajomych, a w tym jego straszną historię z dzieciństwa. Szczerze? Przez jego przeszłość nie zmieniłam o nim zdania, jest trochę wybuchowy, ale pozwolę to zwalić na alkohol, a jeśli chodzi o Niall'a to tylko się zdenerwował dlatego ,że uderzył mnie on drzwiami, poza tym i tak to było nie chcący. On jest naprawdę wspaniały i uczuciowy, uroczy i na dodatek mega przystojny. W końcu udaję się do łazienki, ignorując fakt ,że jestem w czarnych majtkach i jego białej koszulce. Może dlatego chłopak tak się na mnie gapi. Jednak on nie jest lepszy, chodzi po domu w samych bokserkach, nie ,że mi to przeszkadza wręcz przeciwnie, natomiast on na pewno to robi specjalnie. Kiedy się ubrałam w moje śmierdzące cichy i wyszłam z pomieszczenia w którym unosiło się pełno pary, zauważyłam ,że w tym czasie Harry zdążył posprzątać mieszkanie.
 - Tak długo się myłam? - pytam z uśmiechem i widzę go jak wychodzi ubrany w czarną koszulkę i czarne jeansy z dziurami na kolanach.
 - Taaa, jesteś zmuszona mi oddać wodę zanim odejdziesz - żartuję. Śmieję się na jego głupawą uwagę i odkładam jego złożoną koszulkę na blat w kuchni.
 - Nie masz kosza na pranie więc ją ci tu kładę - pokazuję na koszulkę.
 - Dziwne, wczoraj jeszcze tam był - jaki on dziś wesoły.
 - Wygrałeś w totolotka czy jak? - staję przed nim i patrzę mu w oczy. - Nie, nie muszę. Ale mógłbym - zauważa na co się śmieję. - Uderzyłeś się w głowę? - pytam i przyciskam swoją dłoń do jego czoła. Zaczyna się śmiać, łapię za moją rękę i całuję jej wewnętrzną stronę na co się wzdrygam. Uśmiecha się szyderczo i kładzie ją na swojej szyi po czym drugą rękę kładzie na moim biodrze i mnie przysuwa. Spodziewałam się pocałunku ale on zamiast tego zaczyna się poruszać w boki, a ja stoję i się na niego patrzę.
 - No co? Nie umiesz tańczyć? - pyta robiąc obroty i inne śmieszne rzeczy których ja nie potrafię. Uczyłam się kiedyś baletu ale to nie było dla mnie dlatego po jakimś roku przestałam ćwiczyć. Moja matka nie była z tego powodu zadowolona ale po dłuższym czasie dała mi spokój.
 - Niezbyt - w końcu odpowiadam i łapie obiema rękami za jego kark. Poruszamy się w tym samym tempie, przybliżam się do niego i zaczynam się ocierać o niego. - Moim zdaniem idzie ci niesamowicie - mruczy. Przyciąga mnie jeszcze bliżej i zaczyna się zniżać, a następnie gwałtownie łapię za moje pośladki i podnosi mnie.
 - Och! - piszczę na co on się śmieję po raz setny w przeciągu dwudziestu minut. Owijam swoje nogi wokół jego brzucha i nasze głowy są coraz bliżej siebie. Tak bardzo w tamtym momencie go pożądałam, chciałam go pocałować, a nawet zrobić coś więcej.. no może to nie koniecznie teraz, jednak gdybyśmy się bliżej poznali. Miało już dojść do pocałunku kiedy nagle ktoś zapukał w drzwi. To jest jakiś żart?
 - Ja pierdole.. - sapnął Harry po czym mnie postawił na podłodze. Poprawiam swoje spodnie i koszulkę które się podwinęły, a gdy chłopak otwiera drzwi stoi w nich jakaś niska kobieta z czarnymi włosami.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz