piątek, 8 stycznia 2016

Rozdział 8

Leżałam na łóżku rozmyślając nad tym tygodniem patrząc się w sufit. Był już wieczór. W prawej ręce trzymałam swój telefon ,a druga ręka była pod moją głową. Byłam w trakcie esemesowania z Casey. Nagle telefon w mojej dłoni zaczął wibrować. To ona.
 - Co? - zapytałam.
 - Słyszałam ,że Lucas wyprawia imprezę urodzinową za jakieś dwie godziny. Może wpadniemy? - oznajmiła.
 - Ty idź jeśli chcesz, ja zostaję w domu. - powiedziałam.
 - Ana! Błagam cię! mamy piątek! Chodź ze mną. - poprosiła. Szczerze mówiąc to przydałoby mi się trochę rozrywki. Jestem pełno letnia więc mogłabym się trochę napić.
 - No dobra, przyjdź do mnie za godzinę. - powiedziałam. Szczęśliwa Casey zaczęła piszczeć ze szczęścia. Rozłączyłam się i zaczęłam sama do siebie się uśmiechać. Minęła godzina. Nagle słyszałam głos mojej matki rozmawiający z kimś w salonie. Wyszłam z mojego pokoju, zeszłam po drewnianych schodach i zobaczyłam pięknie wyglądającą Casey.
 - Siema Ana - przywitała się.
 - Ale ślicznie wyglądasz! - krzyknęłam. Uśmiechnęła się do mnie.
 - A co z tobą? idziesz w tym? - zaśmiała się. Miałam na sobie tylko bieliznę ,a na to szarą długą koszulkę.
 - Chodź, pomożesz mi coś wybrać. - powiedziałam. Po kilku minutach miałam już gotowy strój. Najlepszym pomysłem było ubrać czerwono-czarną koszulę w kratę i czarne rurki. Nigdy nie dorównałabym Casey i jej czerwonej sukienki która sięgała do kolan i i odkrywała lekko biust. Miała czarne szpilki. Troszeczkę przesadziła ale i tak wyglądała niesamowicie. Kiedy byłyśmy gotowe do wyjścia pożegnałam się z mamą i powiedziałam ,że przyjdę po dwunastej. Zgodziła się i życzyła nam dobrej zabawy. Kiedy podjechałyśmy samochodem rodziców mojej przyjaciółki zobaczyłyśmy pełno ludzi. Widziałam kilka osób z naszej szkoły i było też dużo nieznajomych. Wyszłyśmy z auta i skierowałyśmy się w stronę drzwi wejściowych. Przywitałyśmy się z Lucas'em. Poczęstował nas alkoholem. Wszyscy w pomieszczeniu pili wódkę znajdującą się w czerwonych jednorazowych kubeczkach. Spożyłam wraz z przyjaciółką alkohol. Tylko jeden kubeczek. Obiecałam sobie. Po długim czasie Casey zaczęła robić się coraz bardziej pijana. Śmiesznie było ją widzieć w takim stanie chociaż to nie był pierwszy raz. Rozglądałam się po ogromnym domu. Zauważyłam w nim dużo roślin. W trakcie podziwiania pomieszczeń natknęłam się na ciekawy pokój był pełen obrazów. Zamknęłam za sobą drzwi i weszłam wgłąb niego. Usłyszałam głos Casey. Szłam w stronę dochodzącej konwersacji z.. łazienki. Naglę jakieś jęki. Zajrzałam do łazienki.
 - Woah! Boże! przepraszam! - zaczęłam krzyczeć w stronę pary.
 - O cholera! Ana! - zakrywała się za zasłoną od wanny Casey. Wybiegłam szybko z pokoju i wyszłam się przewietrzyć. Zaczęłam żałować wejścia do tamtego miejsca widząc swoją najlepszą przyjaciółkę w tak nie fortunnej sytuacji. Po godzinie zostawiłam Casey samą na imprezie i poszłam do domu. Było przed dwunastą ,a powiedziałam mamie ,że będę po. Chciałam wykorzystać czas i udałam się do pobliskiego parku. Trochę to szalone jak na mnie. Zobaczyłam na ławce znajomą twarz. Podeszłam bliżej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz