Szliśmy razem w stronę mojego domu.
- Dlaczego twoja koleżanka uciekła? - zaczął.
- Obraziłeś ją
- Jakim cudem?
- Wspominając o Niall'u - odpowiedziałam. Harry zaczął się zastanawiać chyba dlaczego o takie coś Casey się zezłościła ,ale ja też bym tak postąpiła na jej miejscu.. gdybym była nią.
- To ją ode mnie przeproś w takim razie. Nie chciałem, wydawało mi się to śmieszne..
- Ale nie było - odparłam. Zaczęłam pisać sms'a do Casey o przeprosinach Harry'ego. On widząc to zaśmiał się głośno. Jaki to był cudowny dźwięk. - Dopisz jeszcze ,że zadowoliła Niall'a - śmiał się jeszcze kilka minut ,a ja razem z nim. Dobrze ,że nas nie widziała bo by mnie zabiła.
- Może by mnie też zadowoliła - zapytał się mnie Harry. Nie powiem ,że się nie zezłościłam. Trochę byłam zazdrosna w tamtym momencie. Przypomniało mi się jak mówił ,że przyprowadza te wszystkie kobiety do niego ,żeby się z nimi kochać. Obrzydliwe.
- Albo może ty spróbujesz? - zmienił zdanie. Cała zazdrość zniknęła a z nią moja wściekła mina. To by było świetne zobaczyć Harry'ego bez koszulki i majtek. Móc dotykać go ustami gdziekolwiek, sprawiać mu przyjemność.. - Ziemia do Any! - wyrwał mnie Harry z moich niegrzecznych przemyśleń machając mi przed twarzą swoją wielką dłonią. Szliśmy cały czas drogą w stronę mojego domu. W pewnym momencie chłopak się zatrzymał.
- Co jest? - spytałam patrząc na niego. Uśmiechnął się do mnie i odpowiedział.
- Może.. uhm.. poszlibyśmy do mnie? - tarł dłonią o swój kark, to chyba jego taki tik kiedy się denerwuje. Żołądek wywrócił mi się do góry nogami na samą myśl ,że mogłabym przyjść do jego mieszkania.
- Jeśli to nie problem..
- Oczywiście ,że nie! - przerwał mi. Uśmiechnęłam się do niego ,a on to odwzajemnił. Mogłabym dowiedzieć się o nim więcej! Na przykład czy ma ulubiony zespół? Czy ma jakieś hobby? Tyle pytań ,a od odpowiedzi dzieli mnie kilka metrów. Od razu ruszyłam w przeciwną stronę mojego domu. Byliśmy już na mojej dzielnicy ale zawróciłam szybkim tempem.
- Gdzie ty biegniesz? - zapytał. No tak przecież ja nie miałam pojęcia gdzie on mieszka. Co ja wyprawiam?! Stanęłam w miejscu i na piętach się do niego odwróciłam.
- Yyy.. prowadź - odpowiedziałam mu. Podszedł do mnie, złapał mnie za rękę, tym razem to nie był nadgarstek i udaliśmy się do niego. Po dosłownie pięciu minutach drogi z moją ręką wplecioną w jego dużą dłoń doszliśmy na miejsce. Blok w którym mieszkał mijałam nie raz. Wiedziałam gdzie się znajduję więc nie było problemu wracać samej do domu. Jednak mam nadzieje ,że tak nie będzie.
- Teraz na trzecie piętro - oznajmił. Pokiwałam głową i zaczęliśmy wchodzić po szarych schodach. po przejściu pierwszego piętra Harry postanowił wziąć mnie na plecy. Zgodziłam się jednak obawiałam się czy mnie uniesie. O dziwo udało mu się i nawet nie wyglądał na zmęczonego. Wiedziałam ,że jest najsilniejszy ze wszystkich chłopaków z naszej klasy, jednak teraz jeszcze bardziej mi zaimponował. Staliśmy przed jego drzwiami wejściowymi kiedy on próbował je od kluczyć. Zaczął się denerwować, widziałam jak zaciska swoją szczękę. - Poczekaj.. - powiedziałam mu i złapałam za klamkę. Drzwi były otwarte, nie wiedziałam czy to dobrze czy źle. Spojrzałam na niego ale jego twarz nie wykazywała żadnych uczuć. Po prostu wszedł pierwszy i zaczął się rozglądać. A gdzie są maniery? Pomyślałam. A może bał się ,że jest jakiś włamywacz i nie chciał żeby mnie zaatakował. Sama już nie wiem.
- Wejdź Anastazjo - uchylił szerzej drzwi ,a ja weszłam do pomieszczenia zamykając je za sobą. Przy zdejmowaniu butów kątem oka rozglądałam się po jego mieszkaniu. Wyglądało na nowoczesne i drogie. Było bardzo eleganckie jak na.. niego. Sama nie wiem czego oczekiwałam, ale na pewno nie tego. Pomieszczenie było połączone z kuchnią i salonem. Po prawej stronie od wejścia do kuchni były drzwi prowadzące do łazienki. Na prawej ścianie od wejścia na końcu salonu była inna para drzwi, pomyślałam ,że to może być jego pokój. Całość wyglądała świetnie, wszystko miało odcienie szarego i białego. Na półce nad telewizorem widziałam książki i zdjęcia obrane w czarną matową ramkę. Podeszłam bliżej się przyjrzeć kiedy Harry był w ubikacji. Widziałam na fotografiach chyba jego rodzinę. Nie byłam pewna. Chłopak wyszedł z toalety i podszedł od razu do mnie.
- Co robisz? - zapytał. - Byłeś słodki kiedy byłeś mały - uśmiechnęłam się. Naprawdę mi się podobały te zdjęcia był na nich taki szczęśliwy. - Nie patrz na nie bo się upokarzam - zaśmiał się i zabrał mi z ręki zdjęcie małego Harry'ego w kąpielówkach. Odłożył je na miejsce i spojrzał się na mnie.
- A ty masz jakieś zdjęcia z dzieciństwa przy sobie? - powiedział wskazując palcem na moją torebkę. - Oh.. mam tylko ,że ..
- Pokaż! - przerwał mi ,a jego oczy były pełne podekscytowania. Trochę się wstydziłam tego zdjęcia, ale pomimo tego wyjęłam je z portfela. - Miałam wtedy dwanaście lat - ostrzegłam go. Wpatrywał się w nie przez długi czas aż w końcu mu je wyrwałam i schowałam z powrotem. Obserwował cały czas moje ruchy. Trzymałam w ręku swoją torebkę kiedy on ją wyrwał i rzucił na kanapę. Dzielił nas metr ,a ja nie wiedziałam co mam zrobić.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz