ANASTAZJAPOV
- Ty też jesteś - szepnęłam na tyle głośno żeby mnie usłyszał. Kiedy powiedział ,że jestem wspaniała poczułam jak żołądek mi się wywraca. To było z jego strony urocze. On cały był uroczy. Pamiętam jak wczoraj pomagałam pijanemu Zayn'owi wnieść Harry'ego do jego mieszkania. Dobrze ,że Gemma przyjechała na czas, jednak widok pijanego brata jej się nie spodobał. Zabrała nas wszystkich z imprezy i po odwoziła do domu. Na szczęście jako jedyne nie miałyśmy alkoholu we krwi i przy okazji porozmawiałyśmy na osobności. Opowiedziałam jej dokładnie o wszystkim. O dziwo była szczęśliwa ,że Harry się mi zwierzył, więc to chyba dobrze wróżyło. Przeprosiła mnie za jej mały wybuch który spowodowało to jak się dowiedziała od Harry'ego ,że ma mieszkanie. Rok temu uciekł z domu, widzieli się kilka tygodni wcześniej jednak nie mieli okazji żeby porozmawiać. Gdy spytała się go gdzie śpi odpowiedział ,że w hotelu. Zresztą, nie ważne. Cieszę się ,że wyszło to tak ,a nie inaczej. Kto by pomyślał, jeśli byśmy ich nie spotkali wczoraj w pizzerii zapewne przez najbliższy czas bym się nie dowiedziała o jego dzieciństwie.
- Trzymaj - wyrywa mnie głos z przemyśleń ,a kiedy patrzę na Harry'ego ,ten mi rzuca jakieś ciuchy. Moja bielizna. Och.
- Dzięki - odpowiadam szybko i chowam to pod kocyk którym jestem przykryta. Jego sofa jest bardzo wygodna, wolałabym spać na tym niż u mnie w łóżku. Właśnie! Moja mama! Wstaję z mojego prowizorycznego wyrka i sięgam po mój telefon leżący przede mną na szklanym stoliku. Telefon jest wyłączony, a kiedy ekran się odpala pojawia się na nim aż dwanaście nie odebranych połączeń od mojej mamy. Są też wiadomości, dwie, ale nie tylko od niej. Nieznany numer. Ktoś próbował się z niego do mnie dodzwonić. Zignorowałam to i przeczytałam wiadomości od matki. Napisała ,żebym lepiej już nie wracała do domu. Zrobiło mi się przykro, ale była wtedy zła, a teraz tak na pewno nie będzie. Ubiorę się, zjem coś i wrócę do domu. Mamy dzisiaj niedzielę. Jutro są zajęcia, nie czuję się najlepiej ale powinnam do jutra wyzdrowieć. Kiedy odkładam telefon mój wzrok od razu napotyka chłopaka z brązowymi włosami, który stoi pomiędzy framugami od drzwi, ze skrzyżowanymi rękami przy piersi w samych bokserkach, bez koszulki. O mój Boże. Jego tatuaże błądzą po jego całym ciele, od pasa do rąk. W końcu uśmiecha się i podchodzi do mnie. Pewnie zauważył ,że mierzę go całego wzrokiem. Uśmiecha się jeszcze szerzej, na co odwzajemniam gest. Stoi jakoś metr ode mnie, w samych bokserkach, bez koszulki. Wyciąga do mnie swoje ogromne dłonie i czeka. Kładę swoje dłonie na jego po czym pomaga mi wstać. Jest ode mnie wyższy o dwie głowy, a jego zielone oczy spotykają moje. Dotykam swoją klatką piersiową jego. On jest w samych cholernych czarnych bokserkach i bez koszulki! Muszę się uspokoić, jednak moje hormony szaleją. Łapię mnie swoją prawą ręką na końcu moich pleców i przyciąga jak najbliżej siebie. Wydaję z siebie cichy jęk na co chłopak rozszerza oczy. Czuję lekkie wybrzuszenie które powiększa się pod moim pępkiem. Gdy spoglądam w dół widzę to czego zapewne nie powinnam. Łapie mnie za pod brudek i karze mi na siebie spojrzeć.
- Właśnie to ze mną robisz - szepcze ochrypłym głosem ,a ja od razu wiem o co mu chodzi. Czuję na moich policzkach żar, pewnie się zarumieniłam. Jeżdżę palcami po jego brzuchu aż w końcu dotykam krawędzi jego majtek. Patrzę na niego i zanim zdołam go powstrzymać chłopak łapię dwoma rękami za mój kark i całuje mnie w usta. Jego język po chwili napotyka mój. Grają ze sobą idealnie. Nigdy nie całowałam się w ten sposób. Jego ręce schodzą w dół, na moje biodra natomiast ja szarpię za jego włosy. Wydaję z siebie stęk,
- Mmhmm - zamruczał. Kładzie mnie na sofie i układamy się tak ,że wisi nade mną. Jedna z jego rąk masuje jedno z moich bioder, aż w końcu zaczepia się o gumkę od majtek. Przerywam z wielką nie chęcią pocałunek, a nasze wzroki się spotykają. Oby dwoje ciężko oddychamy.
- Ja nie wiem czy to jest dobry pomysł - tłumaczę mu. Zrobiłabym dla niego wszytko, jednak nigdy się nie kochałam i szczerze to się boję. Nie wiem też, czy po tym coś by się zmieniło między nami. Schodzi ze mnie i siada przy moich stopach. - Jak uważasz - uśmiecha się krzywo i bawi się swoimi pierścionkami na palcach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz