- Tak więc kiedy przyszedłem do domu pewnego dnia, zobaczyłem kolejną dziwkę - odbiera od Alex drinki i stawia jeden przede mną.
- Z racji ,że byłem dobrze wychowany, powiedziałem jej "dzień dobry". Pomimo tego ,że miałem czternaście lat to na tyle nie wyglądałem ,a tym bardziej nie zachowywałem - zeruje drinka i wyciera ręką swoją buzie. - Jeszcze jeden dla mnie Alex! - krzyczy do barmanki.
- Więc ona stwierdziła ,że mogę być fajną seks zabawką - powiedział zabierając mi moją szklankę i wypijając do końca alkohol.
- Seks.. zabawką? - dopytuję. Ach! czasem mogłabym po prostu się zamknąć. Widzę jak jego mina jeszcze bardziej blednieje, a oczy ma całe czerwone, zaszklone i gdyby nie był taki silny emocjonalnie już dawno by się rozpłakał. Stawia gwałtownie szklankę na stole powodując to ,że się przestraszyłam.
- Tak, Anastazjo, seks zabawką. Ta kobieta... spytałem się jej gdzie jest mój tatuś, a ona mi odpowiedziała ,że nie będzie nam potrzebny - jego głos załamał się w połowie zdania.
- Pamiętam jak zabrała mnie to sypialni mojego starego, wyjęła z szuflady kajdanki i przypięła mnie do jego ogromnego łóżka. To prawda, na początku byłem podniecony faktem ,że zaraz ma odbyć się mój pierwszy raz. Rozbierała się przede mną, a potem zdjęła ze mnie spodnie z majtkami - szepcze. - O mój Boże, czy ona cię...
- Tak Ana, ona mnie bezczelnie zgwałciła - przerywa mi.
- Nie chciałem żeby ktokolwiek się o tym dowiedział, ale wiesz co? Mam wyjebane! - krzyczy i tłucze szklankę bo za mocno nią uderzył w blat.
- Wybacz mi Alex, oddam ci pieniądze za to - przeprasza barmankę na co ona macha ręką żeby się nie przejmował.
- Na początku było fajnie, miło.. Ale potem.. kiedy zaczęła mnie dotykać - wzdryga się na przypomnienie o swoim dzieciństwie. Tak mi go żal ,ale tak na prawdę. Nigdy bym nie pomyślała ,że Harry'emu może się takie coś wydarzyć.
- Krzyczałem ,że to boli, żeby przestała.. Ale ona robiła to z coraz większą siłą ,a ja się wyrywałem jak głupi - upija kolejnego drinka, tym razem nie na raz.
- Kiedy udało mi się wydostać z kajdanek.. ja.. ja ją uderzyłem - mówi. Ściska swoją szczękę i uderza lekko pięścią w blat.
- Miałeś do tego prawo Harry.. - staram się go uspokoić, bo miał prawo prawda?. - Tu nie chodzi o to co mogłem zrobić w tamtej chwili ,a czego nie, Ana.. - odpowiada wpatrując mi się w oczy.
- Ja się na nią rzuciłem z pięściami - dodaję szeptem.
- To nic, zgwałciła cię, a ty byłeś młody i.. - mówię masując go po knykciach moim palcem.
- Ja ją zabiłem - oznajmia ,a mi przez całe ciało przechodzi dreszcz. O mój Boże.To nie może być prawda. Jakim cudem? Harry zabił kobietę.. Patrzy się na swoje stopy, a za chwile patrzy mi głęboko w oczy. - Nie płacz - uśmiecha się przy czym podnosi rękę do mojej twarzy i wyciera mokry policzek, nawet nie wiem kiedy ale zaczęłam płakać.
- Najlepsze z tego wszystkiego jest to ,że kiedy ją pobiłem na śmierć mój ojciec przyszedł do domu jak nigdy nic i prawie padł na zawał kiedy zobaczył trupa całego we krwi. Najlepsza mina była jak spojrzał na mnie - zaczyna się śmiać na wspomnienie. Ale to chyba nie ten śmiech który mam na myśli.
- No ,a potem zadzwoniliśmy po karetkę, w szpitalu uznali zgon i wiesz co? - patrzy na mnie, a ja kiwam przecząco głową.
- Zwalił wszystko na siebie, powiedział ,że to on to zrobił - pociąga nosem. Naprawdę jest silny, jeszcze nie płakał ,a widzę ,że jest bliski tego.
- Poszedł siedzieć, ale jakoś trzy tygodnie temu go wypuścili. Kiedy się dowiedziałem nie chciałem mieć z nim nic wspólnego. Oczywiście jakbyś chciała wiedzieć, cała rodzina myśli ,że to jego wina. Oprócz Gemmy i jego, a teraz i ciebie - mówi.
- Najlepsze jest to ,że kiedy on siedział w pace ja musiałem iść do pierdolonego domu dziecka, bo matka mnie nie chciała! - krzyczy i rzuca pełną szklanką o ścianę za nim. Odchodzę od niego ,a on stoi odwrócony do mnie plecami. Wszyscy którzy są w pobliżu się na niego patrzą. Kiedy powoli się odwraca jego wzrok od razu napotyka mój.
- Przepraszam - mówi na tyle głośno żebym go usłyszała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz