piątek, 15 stycznia 2016

Rozdział 17

Gdy podjechaliśmy już pod mój dom spojrzałam na jego rękę zaciśniętą lekko wokół mojego uda. Kiedy ja mu na to pozwoliłam? Od razu ją złapałam i położyłam na jego nogę.
 - Dziękuję za podwiezienie, ale ja tylko dostałam klamką od drzwi ,a nie kulą od pistoletu - tłumaczę mu. "Oh" tylko tyle wydobywa się z jego ust. To bardzo miłe z jego strony ,że tak się zachował ale to nic wielkiego. - Obiecuję ,że dostanie on dwa razy mocniej tą klamką - obiecuje mi. To słodkie ale przesadził.
 - Nie, proszę nie rób..
 - Tylko ,że on dostanie w twarz - dodaję Harry. Nie mogę tak tego zostawić, on może mu zrobić krzywdę ,a wiem jaki Harry jest.
 - Jeśli mu to zrobisz to już nigdy się do ciebie nie odezwę - szantażuję go. To był tylko wypadek ,a Niall był pijany, Harry za bardzo dramatyzuję. Chłopak krzywi się na to co mu zaproponowałam. Wzdycha i wysiada z auta. Przez przednią szybę widzę jaki jest skupiony, pewnie to przemyśla. Otwiera mi drzwi i łapie mnie za nadgarstek. Pomaga mi wyjść z jego samochodu. Kiedy zamykam drzwi staję jeszcze chwilę przed nim. Patrzymy na siebie skupieni aż w końcu Harry się odzywa. - W porządku, nie zrobię mu tego - mówi z przegranym uśmieszkiem.
 - Dziękuję - odpowiadam mu i nie wiem co mam teraz zrobić więc po prostu wtulam się w jego klatkę piersiową. Pachnie cudownie, woda kolońska zakrywa całe powietrze. Kiedy się odrywam od niego widzę jak jego oczy się rozszerzyły. Sama byłam zdziwiona moim zachowaniem.
 - Do zobaczenia Ana - powiedział po czym wszedł do pojazdu i odjechał. Odetchnęłam w końcu i odwróciłam się na piętach w stronę drzwi wejściowych. Podeszłam i je otworzyłam. Szłam przez krótki korytarz aż w końcu zobaczyłam moją mamę stojącą w kuchni.
 - Cześć mamo - powiedziałam nie głośno ale tak żeby mnie usłyszała. W domu  panowała grobowa cisza co mnie zawsze zabijało. Matka odwróciła się do mnie i wpatrywała się we mnie groźnym spojrzeniem. - Gdzie ty do cholery byłaś?! - krzyknęła. I się zaczyna..
 - U koleżanki i tak nie znasz więc się nie wypytuj i nie trać swojego czasu - oznajmiłam. Tak jak ona ja też byłam zszokowana moją odpowiedzią. Udałam się do swojego pokoju i słyszałam jak jeszcze coś moja matka krzyczy ale nie zwróciłam na to uwagi. Po chwili stanęłam w miejscu kiedy zrozumiałam ,że zostawiłam u Harry'ego moją torebkę. Nie mam nawet jak do niego zadzwonić bo w niej jest mój telefon. - Cholera - sapnęłam pod nosem. Muszę tam iść.

HARRYPOV

Po odwiezieniu Anastazji zajęło mi pięć minut żeby wrócić i najebać Niall'owi. Byłem tak zdenerwowany ,że nawet uderzenie w ścianę klatki schodowej nic nie dało. Wbiegłem najszybciej jak potrafiłem do mieszkania kiedy widziałem jak ten sukinsyn siedzi na kanapie i w najlepsze ogląda jakiś zasrany program. Tego już za wiele. Spojrzał się na mnie kiedy w sekundę na niego się rzuciłem. Złapałem za jego kołnierz od koszulki i przygwoździłem do ściany. Jego głowa uderzyła z ogromną siłą w mój obrazek w drewnianej ramce. Fotografia spadła tłucząc się na ziemi, Byłem jeszcze bardziej zły niż chwilę temu. Zły? Ja byłem wściekły!
 - Co ty wyprawiasz!? - krzyczał Niall i zaczął mi się wyrywać.
 - Ty pedale! - zwariowałem. Prawą dłoń ułożyłem w pięść i go z całej siły uderzyłem w brzuch. Blondyn zajęczał z bólu i usztywniał. Puściłem go ,a ten zaczął się zwijać z bólu.
 - Co ja ci zrobiłem?! - wyjęczał Niall.
 - Następnym razem nie przychodź tu pijany - oznajmiłem mu i kopnąłem go w żebra. Leżał na podłodze w szkłach od zdjęcia które się potłukło. Kiedy on cierpiał w tym samym momencie ktoś zadzwonił do drzwi. Bałem się ,że to policja. Tylko nie znowu. Zawsze sąsiedzi skarżyli się na hałasy typu głośna muzyka albo jęczące z przyjemności panienki. Gdyby to były psy, poszedłbym siedzieć za pobicie Niall'a. Podszedłem do drzwi i spojrzałem ostatni raz na mojego kumpla. Uciszył się na szczęście. Otworzyłem drzwi ,a w nich nie stali policjanci tylko Anastazja. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz