piątek, 8 stycznia 2016

Rozdział 9

HARRYPOV

Po wyjściu ze szkoły ujrzałem tą dziewczynę o blond długich włosach związanych w kitka. To była Anastazja. Najcichsza dziewczyna jaką kiedykolwiek widziałem. Szła w tą samą stronę co ja więc postanowiłem ją śledzić. Chciałem dowiedzieć się gdzie mieszka. Po kilku minutach zaczęła chyba się domyślać ,że ktoś za nią idzie. Nie chciałem żeby się zraziła więc chowałem się w momencie gdy patrzała za siebie. Miałem czarną bluzę z kapturem na głowie. Wyglądałem trochę jak pedofil. Po chwili skręciła i weszła do domu. Zapisałem w telefonie adres. Miałem nadzieję ,że tu mieszka.

***

Wszedłem do mojego mieszkania. Zobaczyłem leżącego Niall'a na kanapie. Kiwnąłem mu na powitanie głową. Poszedłem do mojego pokoju ,usiadłem przed lekcjami i zacząłem je odrabiać. W między czasie Niall przyszedł do mnie i zaczął się wypytywać o dzień.
 - Puk, puk. - powiedział w otwartych drzwiach.
 - Wejdź. - odpowiedziałem.
 - Siema stary, co tam?  - spytał.
 - W porządku, dzięki. - wymamrotałem. Byłem skupiony na odrabianiu matematyki i innych gówien. Niall usiadł na moim łóżku i patrzał się w okno. Odwróciłem się na moim krześle obrotowym w jego stronę
. - Możesz wyjść? - spytałem grzecznie.
 - A, no ja ten.. mam sprawę - odpowiedział. Pewnie znowu mu chodziło o numer jakiejś dziewczyny albo o pożyczenie pieniędzy.
 - Ile? - spytałem.
 - Co ile? - powiedział zdziwiony.
 - Ile mam ci dać forsy? - krzyknąłem.
 - Wyluzuj Harry. Chciałem się spytać czy pójdziemy na imprezę bo jakiś kolo nie daleko organizuję. - odpowiedział szybko po czym wstał z łóżka.
 - Ale możesz mi dać trochę pieniędzy. - dodał z uśmiechem.
 - Skończę to pogadamy. - Wskazałem na zeszyty i się odwróciłem. Wyszedł szybkim krokiem z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Chociaż dobre i to. Znowu impreza? to już trzecia będzie w tym tygodniu. Po skończeniu zadań porozmawiałem z kumplem o tym całym wydarzeniu i wywnioskowałem ,że jest to jakieś dziesięć minut stąd. 

***

Była jakaś dziesiąta kiedy przyszedłem. Wypiłem parę drinków, zdobyłem numer jakoś od dziesięciu kolejnych dziewczyn i sprałem dupę dwóm gościom. O dwunastej wyszedłem z tego syfu i skierowałem się do domu. Szedłem ulicą pijany i potykałem się o własnie nogi. Musiałem na chwile odsapnąć. Usiadłem na ławce w parku. Wyjąłem telefon z bocznej kieszeni moich czarnych jeansów. Zadzwoniłem do losowej laski. Odebrała.
 - Halo? - powiedziała.
 - Siema maleńka, jesteś sama w domu? - zapytałem roześmiany.
 - Kto mówi? Halo? - mówiła coś jeszcze ale się rozłączyłem. Śmiałem się sam z siebie. Alkohol pływał w moich żyłach. Zobaczyłem jak ktoś idzie w moją stronę. Natychmiast spoważniałem i zacząłem przyglądać się nieznajomemu. Byłem gotowy na walkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz