Po otwarciu oczu potrzebowałam chwili żeby się zorientować gdzie się znajduje. Czekałam aż oczy przyzwyczają mi się do jasnego światła które wpadało przez lekko uchylone żaluzje na oknie. Otarłam swoimi dłoniami ułożonymi w pięści oczy i rozejrzałam się po pokoju Harry'ego. Spojrzałam przez uchylone drzwi i z moich obserwacji wywnioskowałam ,że nie ma go w mieszkaniu. Wstałam z jego wielkiego łóżka i zabrałam moje wczorajsze ciuchy. Udałam się do łazienki. Po umyciu twarzy i ubraniu się wyszłam ,a Harry siedział na złożonej kanapie oglądając telewizje.
- Cześć Ana - uśmiechnął się do mnie. Ściszył telewizor i wstał. Podszedł do blatu i zabrał z niego talerz pełen kanapek.
- Pomyślałem ,że będziesz głodna więc zrobiłem małe co nie co - trzymał talerz w ręku i zachęcająco go potrząsał. Burczało mi w brzuchu na sam widok. Usiedliśmy obok siebie na sofie ,a chłopak wziął pilota do ręki i zaczął skakać po kanałach. Nie rozmawialiśmy ze sobą ale chyba dlatego ,że byliśmy pochłonięci oglądaniem i jedzeniem. Kiedy skończyliśmy już miałam się spytać dlaczego go nie było ale on zaczął.
- Jak się spało, piękna? - spytał myjąc naczynia w zlewie. Siedziałam cały czas w tym samym miejscu wpatrzona w ekran.
- Świetnie - odpowiedziałam po chwili. Twój cudowny zapach na pościeli pomógł mi zasnąć. Zaczęłam myśleć o tym jak mnie pocałował na dobranoc. Pewnie myślał ,że już spałam. Uśmiecham się sama do siebie na tą myśl.
- Wszystko okej? - pyta. - Tak, przepraszam - powiedziałam od razu. Poszłam do łazienki jeszcze raz się załatwić i przy okazji spojrzeć w lustro. Wyglądam okropnie! Mam całe włosy w kołtunach i rozmazaną maskarę. Szybko zmywam wodą to co mogę i żałuję ,że Harry musiał mnie widzieć w takim stanie. Po wyjściu z łazienki patrzę na chłopaka który czyta jakieś czasopismo. Patrzy na mnie i je natychmiast odkłada. Podchodzi do mnie blisko i się uśmiecha.
- Ja już będę szła - powiedziałam pierwsza. Wyraz jego twarzy trochę posmutniał ale za chwilę się zmienił na wesołego. On jest taki intrygujący.
- Mam pytanie do ciebie - powiedział nie nawiązując kontaktu wzrokowego. Byłam trochę zdenerwowana ale pokiwałam głową żeby dokończył. Spojrzał w końcu na mnie ,a w tym samym czasie ktoś wszedł do mieszkania z wielkim hukiem zamykając drzwi.
- Sory - pisnął. To był Niall. Widziałam jak Harry był zdenerwowany i nie wiem czy tym ,że wszedł w nie odpowiedniej chwili czy tym ,że trzasnął drzwiami. - Ooo, siema! - wrzasnął chyba do mnie.
- Nie wiedziałem Harry, że przyprowadzisz znowu laskę, przepraszam najmocniej - zaśmiał się. Niall podtrzymywał się ściany ,żeby nie upaść. Czuć było od niego alkohol. Wiedziałam ,że jest pijany od jego efektywnego wejścia. Harry miał zaciśniętą mocno szczękę. To go nie boli? Blond włosy pijany chłopak podszedł do sofy i na nią się położył. Cały czas z Harry'm stałam przed drzwiami toalety bacznie obserwując Niall'a. Nagle pośpiesznie wstał i przepychając się przez nas odtworzył drzwi uderzając nimi mnie w ramię. Czułam uderzenie klamki od nich w moje biodro. Harry szybko zareagował i złapał mnie jedną dłonią za łokieć ,a drugą za bolące miejsce. Jego wielka dłoń masowała moje biodro. Przez chwilę nie czułam bólu. Spojrzałam mu w oczy, widać ,że był wściekły. - Wyjdźmy stąd - oznajmił i po chwili udaliśmy się do wyjścia. Harry całą drogę mnie trzymał jakbym była ranna. Weszłam do jego białego auta i zamknęłam za sobą drzwi. Ból już przeszedł. Harry wszedł na miejsce kierowcy i włączył silnik. - Nadal boli? - spytał troskliwie.
- Nie, już nie, ale będzie niezły siniak - zaśmiałam się. Lekko się uśmiechnął i dotknął mojego biodra robiąc palcem wskazującym koła wokół miejsca uderzenia.
- Tak bardzo cie za niego przepraszam. To totalny frajer - powiedział zrezygnowany. - Odwiozę cie do domu - oznajmił i ruszyliśmy. Jego prawa ręka cały czas była umieszczona na moim biodrze i tylko gdy musiał zmienić bieg to ją zabierał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz