poniedziałek, 25 stycznia 2016

Rozdział 23

Podążaliśmy cały czas za czarnym vanem w którym znajdowali się znajomi Harry'ego. Oni byli moimi znajomymi? Może tak. Przez całą drogę siedzieliśmy cicho i słuchaliśmy radia. Patrzałam przez okno ,a chłopak był skupiony na prowadzeniu. Nagle rozbrzmiał dzwonek jego komórki w aucie.
 - Co jest? - spytał.
 - Dobrze - powiedział po czym się rozłączył. Słyszałam jakiś głos, ale nic nie udało mi się zrozumieć. Nie chciałam się narzucać więc postanowiłam nie pytać kto to był.
 - To moja.. To była Gemma - powiedział jakby czytał mi w myślach. "To moja.." ? Twoja kto? Była dziewczyna? A może oni byli razem? Ale gdyby byli to Harry by mnie nie pocałował i na pewno by o niej powiedział.
 - To twoja dziewczyna? - powiedziałam za nim to w ogóle przemyślałam. Bardzo chce to wiedzieć ale nie chce mu zniszczyć humoru. Nagle Harry wybucha śmiechem, a ja poczułam się zażenowana.
 - Gemma, to moja siostra - śmieje się.
 - Och - tylko tyle mogłam z siebie wydać. Jaki wstyd, co ja sobie myślałam. Jak rzuciła się na niego i zaczęła go całować po policzku... to jego siostra. Powinnam od razu spytać.
 - Dlaczego w ogóle mogłaś pomyśleć ,że to moja dziewczyna? toż to absurdalne - zaśmiał się głośno. Nie mogłam się powstrzymać i wybuchłam śmiechem tak jak on przed chwilą.
 - Następnym razem spytam - obiecałam. W końcu po jakiś dwudziestu minutach jazdy byliśmy już na miejscu i zaparkowaliśmy na parkingu pod głównym wejściem do galerii.
 - Mała zmiana planów kochani - krzyczy siostra Harry'ego wychodząc z samochodu.
 - Rozdzielamy się
 - Co masz na myśli? - pyta Harry.
 - Ja z Ethan'em idziemy szukać prezentu na urodziny jego matki, a Mia i Zayn idą coś zjeść - odpowiada. Wszyscy stoją przed samochodami; zaparkowaliśmy obok siebie.
 - Jeśli jesteście głodni to chodźcie z nami - oznajmia Zayn. - Dwadzieścia minut temu zjadłeś całą pizze - przypominam mu.
 - I co z tego?
 - Naprawdę jesteś głodny? - pytam po czym chłopak przeczesuję ręką swoje włosy i łapię za rękę brunetki. - Dla niej wszystko - mówi trzymając jej rękę w górze. Dziewczyna uśmiecha się na ten gest i całuję jego wierzch dłoni na co Harry i Gemma wywracają oczy ,a ja chichocze. Na prawdę wyglądają jak rodzeństwo.
 - Jakie to urocze - powiedział Harry udając odruch wymiotny. Ethan wybucha śmiechem natomiast ja nie wiem co zrobić. Jak zwykle. Poniża mnie moja własna podświadomość. - Dobra, to my już idziemy zanim nam wszystko zamkną - powiedziała Gemma popychając Ethan'a w stronę wejścia.
 - Cóż, my też wejdziemy - oznajmia Zayn na co skinam głową i idę za nimi. - Idziesz? - pytam Harry'ego. Chłopak stoi i patrzy w niebo jakby liczył gwiazdy.
 - Taa.. Już biegnę - odpowiada sarkastycznie. Stoję i czekam aż do mnie podejdzie kiedy odwracam się żeby zobaczyć gdzie jest Zayn i jego.. dziewczyna? okazuję się ,że już wchodzą do środka.

***

"Za 30 minut zamykamy" Oznajmia nam męski głos dochodzący z głośników. Jest już po dwudziestej drugiej, a my oprócz kupienia mi bielizny i prezentu urodzinowego który i tak Ethan uważa za słaby dla jego matki nic w końcu nie zjedliśmy. Zayn i Mia postanowili pomagać w wybraniu prezentu przy czym ja i Harry szukaliśmy mi biustonosza i majtek.. w sumie to tylko ja szukałam. Kazałam mu poczekać przed sklepem, żeby nie komentował. Poczułam się jakby odważniejsza przy nim więc postawiłam na blado różowy stanik z koronką ,a do kompletu majtki.
 - Gdzie oni kurwa są? - syczy Harry. Stoimy pod głównym wejściem czekając na nich w umówionym miejscu. - Powinni być tu już pięć minut temu! - zauważa.
 - Wyluzuj, każdemu się zdarza spóźnić - staram się go złagodzić.
 - Już dawno bym pojechał ale oczywiście Gemma ma moje kluczyki! - warczy. Nie wiem gdzie pojechali, ani po co, ale wiem ,że jak się nie pojawią tutaj za dziesięć minut to Harry wszystkich pozabija.
 - To oni? - wskazuje palcem na czarny niski van. - W końcu! - krzyczy chłopak.
 - Przepraszamy ale zostawiłam torebkę u Zayn'a i musiałam po nią wrócić - broni się jego siostra.
 - Oczywiście - parska Harry. Jacy oni są udani. Biało włosa dziewczyna wychodzi z samochodu ,a za nią dwóch chłopaków. - Gdzie jest Mia? - pyta Harry.
 - Została w domu, odwieźliśmy ją - mówi Zayn.
 -Chodźmy już do tego baru bo zaraz umrę z głodu - oznajmia Gemma i wszyscy udajemy się do pobliskiego baru który znajduję się dziesięć minut drogi stąd; postanowiliśmy iść pieszo. Przez pierwsze pięć minut Ethan z siostrą Harry'ego oblewają się wodą z butelek ,a Zayn rozmawia z Harry'm. Widać już miejsce do którego idziemy jednak postanawiam wyjąć telefon i sprawdzić wiadomości które zapewne zostawiła mi moja mama. Kiedy grzebie po swoich kieszeniach okazuję się ,że nie mam go przy sobie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz