Staliśmy nie bezpiecznie blisko siebie. - Masz tu swój pokój? - spytałam nerwowo. Widziałam jak jego mina z pożądającej zmieniła się w zrezygnowaną.
- Tak mam, ale i tak tam nie wejdziesz - powiedział groźnie po czym się uśmiechnął. Cały czas staliśmy w tym samym miejscu metr od siebie obok jego plazmowego telewizora.
- Ukrywasz tam coś?
- Co masz na myśli?
- Trupy? - zaśmiałam się. Spojrzał na mnie jakby zobaczył ducha. - Skąd wiedziałaś? - szepnął. Miał wielkie otwarte oczy skierowane w moją stronę. Złapał mnie gwałtownie za nadgarstki, tym razem najmocniej z tych wszystkich razów. Popchnął na ścianę obok telewizora. Nadal mnie trzymał, trochę się go przestraszyłam. Cały czas patrzał mi w oczy z jakby nienawiścią.
- Ty będziesz kolejnym - uśmiechnął się złowieszczo i przewiesił mnie przez swój bark. Zaczęłam się mu wyrywać. Bałam się co zaraz może się stać. Otworzył jakieś drzwi i wszedł do pomieszczenia. To był jego pokój. Postawił mnie na nogi po czym się szeroko uśmiechnął.
- Tylko żartowałem - powiedział kładąc swoje dłonie na moich biodrach. On był taki delikatny ,a jego dotyk ciepły.
- Przestraszyłeś mnie - syknęłam przez zęby. Naprawdę byłam na niego zła. Wystraszył mnie swoim zachowaniem. Pomijając to co się stało chwilę temu, zaczęłam się rozglądać po jego pokoju. Był ciemny, ściany były czarno-szare. Jego łóżko zajmowało najwięcej miejsca w całym pomieszczeniu. Okno było małe,lekko zasłonięte żaluzjami. Pod nim znajdował się wąski stolik, a przy nim krzesło obrotowe. Po prawej stronie od wejścia był drewniany regał z książkami i wyższa od regału szafa. Ściany były puste, żadnego obrazu ani plakatu. Staliśmy przed jego łóżkiem które było na wprost drzwi. Pokój Harry'ego był w tym samym rozmiarze co salon. Obracałam się przed nim rozglądając się po pomieszczeniu. Czułam na sobie jego wzrok.
- Podoba ci się? - spytał cicho swoim ochrypłym głosem.
- Tak, jest.. ładny - oznajmiłam. Podobał mi się tak jak cała reszta jego mieszkania.
- Gdzie śpi Niall? - zapytałam.
- W salonie na kanapie - odpowiedział mi pokazując głową w stronę salonu. Uśmiechnęłam się. No bo gdzie indziej biedny chłopaczek mógłby spać. Usiadłam po lewej stronie jego łóżka. Obserwowałam go co ma zamiar zrobić. Myślałam szczerze mówiąc ,że będzie mi kazał wstać czy nawet stąd wyjść ale tak nie było. Podszedł do krzesła i podsunął je przede mnie następnie na nim siadając. - Ile przyprowadziłeś tutaj dziewczyn? - zapytałam się zanim to przemyślałam. Głupio mi było ,że tak naglę z tym wystrzeliłam ale tak naprawdę byłam tego ciekawa.
- Sporo..- odpowiedział zniesmaczony. Byłam zazdrosna ale chciałam wiedzieć więcej.
- Czyli ile dokładnie?
- Może z dwadzieścia. Nie liczyłem - powiedział nie chętnie. Było mi smutno, ale sama to sobie zrobiłam. - Już tego nie robię - szepnął. Próbowałam nawiązać z nim kontakt wzrokowy ale nie udawało się.
- Dlaczego? znudziło ci się? - nadal ciągnęłam ten temat. Uśmiechnął się do mnie krzywo. Moja ciekawość nie zna granic.
- Nie, po prostu odkąd..a z resztą! - klepnął swoją dłonią o kolano. Nagle rozbrzmiał się dźwięk mojej komórki w salonie.
- Oh, przepraszam - powiedziałam i pobiegłam w stronę telefonu. Wyjęłam urządzenie z mojej czarnej torebki. Spojrzałam na wyświetlacz i od razu się skrzywiłam ,a Harry to widział. Stał pomiędzy framugami od drzwi.
- Kto to? - spytał zaciekawiony.
- Moja matka.. - westchnęłam i przeciągnęłam zieloną strzałkę w bok.
- Halo?
- Gdzie ty się do cholery podziewasz!? minęły już dwie godziny od twoich skończonych zajęć! - zaczęła wrzeszczeć ,a chłopak zapewne to słyszał. Harry zaśmiał się głośno, udał się w stronę łóżka i się na nim położył. Czyli słyszał. - Gdzie jesteś i z kim? - wypytywała się mnie.
- Mamo, jestem już pełnoletnia, potrafię o siebie zadbać. Będę wieczorem w domu, papa - powiedziałam i się rozłączyłam. Przy Harry'm nabrałam dziwnej odwagi.
Wyłączyłam telefon i schowałam z powrotem do torebki. Wolno szłam w jego stronę, był rozłożony na łóżku i miał uśmiech na twarzy. Wyglądał cudownie. Skrzyżował ręce za głową i patrzał na mnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz