niedziela, 17 stycznia 2016

Rozdział 18

       ANASTAZJAPOV

Kiedy znalazłam się już przed drzwiami do mieszkania Harry'ego postanowiłam zapukać. Słyszałam jak ktoś coś mówi ale nie zbyt zwróciłam na to uwagę. Zadzwoniłam dzwonkiem i tak jakby wszystko ucichło. Usłyszałam kroki. Gdy drzwi się otworzyły od razu odetchnęłam z ulgą. Zobaczyłam Harry'ego. Uśmiechnęłam się szeroko ,ale on wydawał się być zdziwiony. No tak.
 - Przepraszam ,że przeszkadzam. Wróciłam tu bo zostawiłam u ciebie moją torebkę - powiedziałam chłopakowi który zachowywał się jakby zobaczył ducha. Czy on się denerwował? Spojrzał na moje stopy i po chwili się odezwał.
 - Zaczekaj, przyniosę ci ją - oznajmił ochrypłym głosem i zniknął. Bolało mnie to ,że nawet mnie nie wpuścił. Może ma znajomych? Może jakaś dziewczyna tam jest?  Sama nie wiedziałam co mam o tym pomyśleć. Kiedy zaczęłam się rozglądać po klatce schodowej i wąchać kwiaty sąsiadów wystawionych za drzwiami w doniczkach, Harry przyszedł.
 - Oh, umm... Twoja torebka - wyszedł za drzwi i podał mi ją. Podniosłam się ze schodka i odebrałam ją.
 - Dziękuje ci i przepraszam - powiedziałam.
 - Z...za co? - zająkał się. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Stałam na schodach jeden stopień niżej i patrzeliśmy na siebie. Za nim były lekko uchylone drzwi więc pozwoliłam sobie szybko zerknąć. Ale nie widziałam tam niczego ani nikogo dziwnego. Tak jakby było tam pusto.
 - Że ci przeszkodziłam - szepnęłam. Odwrócił się gwałtownie spoglądając za siebie.
 - Oh, to ja przepraszam. Nie mogę cię w puścić bo Niall zrobił bałagan. Muszę po prostu posprzątać - odpowiedział. No, ulżyło mi i to bardzo. Spodziewałam się nie dostać odpowiedzi, jednak to zabrzmiało dosyć realnie, Niall był pijany. I nagle coś mi się przypomniało.
 - Ale nic mu nie zrobiłeś prawda? - krzyknęłam gwałtownie. Spojrzał się na mnie i potarł swoją dłonią za kark. Znów ten nerwowy tik.. zaraz! O cholera! Przepchnęłam się przez niego i pomimo ,że nie powinnam weszłam bez pozwolenia do jego mieszkania. Mój wzrok szukał Niall'a po czym po chwili znalazł. Siedział oparty o ścianę. Jego twarz była czerwona. Jego brwi były wygięte do góry. Wokół niego były szkła. Spojrzałam na drzwi wejściowe. Były zamknięte i stał przy nich Harry. Był zły? smutny? było może mu przykro. Sama nie wiem, bardziej mnie obchodził poszkodowany Niall. Nie widziałam krwi więc dobrze ,że przyszłam teraz. Dziękowałam sobie w myślach ,że zapomniałam o torebce. Podeszłam do blondyna i klęknęłam przed nim.
 - Wszystko w porządku? - spytałam go. Spojrzał na mnie swoimi niebieskimi oczami i odpowiedział potwierdzająco głową. Uśmiechnęłam się współczująco do niego.

***

- Ja muszę iść - oznajmił Niall.
 - Nie przeszkadzasz! - krzyknęłam do niego.
 - Tylko ,że..
 - Naprawdę cię przepraszam za Harry'ego - przerwałam mu. Nagle ucichł i się do mnie uśmiechnął. Siedziałam u Harry'ego na sofie kiedy on gdzieś wyszedł ,a ja nie miałam pojęcia gdzie. Byłam na niego zła za zlekceważenie mojej prośby. Pobił swojego przyjaciela bez powodu. No może jakiś był ,ale nie na tyle zły żeby tak postąpić. Kiedy blondyn tak po prostu siedział bez radny obok mnie na sofie zrozumiałam ,że powinnam mu dać spokój. Minęło jakoś dwie godziny od momentu pobicia go przez Harry'ego. Niall kręcił się cały czas przy mnie.
 - Ana ja naprawdę muszę..
 - Nie musisz, możesz zostać przecież - powiedziałam. Daj mu spokój! Westchnęłam gdy on nagle zerwał się i pobiegł do łazienki. Minęło z kilka minut zanim z powrotem do mnie wrócił.
 - Chodziło mi ,że muszę iść do kibla - odparł. Zrobiło mi się trochę wstyd bo kazałam mu siedzieć przy mnie i nigdzie się nie ruszać.
 - Przepraszam - szepnęłam. Zaśmiał się ,a ja razem z nim. Słyszałam głośne krzyki na klatce, pomyślałam ,że to jacyś sąsiedzi więc to zignorowałam. Niall usiadł znów w tym samym miejscu i zaczęliśmy oglądać telewizję. Krzyki były coraz głośniejsze. Spojrzeliśmy się z Niall'em na siebie i podeszliśmy cicho pod drzwi żeby cokolwiek podsłuchać.
 - Spierdalaj! - krzyczał znajomy głos. Słyszeliśmy jeszcze więcej przekleństw kiedy nagle ucichły ,a po chwili ktoś szarpnął za klamkę od drzwi. Kiedy wszedł wraz z chłopakiem go nie poznaliśmy. To był Harry. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz