- Coś się stało? - pyta mnie Harry. - Zostawiłam u ciebie mój telefon - mówię.
- W samochodzie? - Nie, w twoim mieszkaniu - odpowiadam po czym wszyscy patrzą na mnie.
- Masz mieszkanie? - pyta jego siostra ze zdziwieniem.
- Taa.. - drapie się po karku.
- Och - wzdycha Gemma. Ethan i Zayn stoją na środku chodnika kopiąc piasek pod nogami albo oglądając las który znajduję się obok nas ,a ja obserwuję całą sytuacje.
- Mieszkasz sam? - pyta ponownie.
- Z kumplem, ale praktycznie nie ma go w domu - oznajmia. Robi się niezręcznie, jeżeli nie wiedziała ,że ma swoje mieszkanie to myślała ,że gdzie mieszka? To wydaję mi się być bez sensu.
- Nie chce wam przeszkadzać ale za jakieś pół godziny zamykają ten pieprzony bar, a ja jestem głodny jak diabli. Pokłóćcie się kiedy indziej - wtrąca się Ethan. Dobrze zrobił bo ja bym stała tak cały czas i tylko czekała aż dojdzie do czegoś poważniejszego, a tak naprawdę to bym tego nie chciała. Wszyscy ruszyliśmy w stronę baru ,a gdy już byliśmy na miejscu Zayn z Ethan'em zamówili sobie po butelce piwa i dwa hot-dogi. Postanowiłam nie być gorsza; zamówiłam dla siebie jednego drinka i hot-dog'a. Harry i Gemma stali przed wejściem i rozmawiali. Jego siostra paliła papierosa ,a kiedy go kończyła rzuciła nim w chłopaka. Przez chwile myślałam ,że się pozabijają jak zobaczyłam palącą się koszulkę Harry'ego.
- Kurwa! - krzyczał próbując zgasić mały ogień ,a jego siostra stała przed nim i się śmiała. Oburzony chłopak wszedł z wielkości mojej pięści dziurą na swojej białej koszulce i zamówił drinka.
- Przecież ty prowadzisz - zauważył Zayn.
- Jeden nic mi nie zrobi - odpowiedział groźnie spoglądając na kolegę.
- Rób jak chcesz, ale potem nie proś mnie żebym cię odwoził, pamiętasz ostatni raz? - zaczął się śmiać. - Zamknij się już - syknął. Ostatni raz? Oni wiedzą tyle o nim.. też chciałabym czegoś się dowiedzieć. Postanawiam usiąść obok niego. Odsuwam się od blatu, biorę w rękę szklankę z alkoholem i idę w stronę chłopaka. Widzę jak patrzy się na mnie cały czas obserwując mój każdy ruch. Odsuwam wysokie krzesło i na nim siadam.
- Coś się stało? - pyta. Stawiam swojego drinka na blacie i odwracam się w jego stronę.
- Nic się nie stało, jak się czujesz? - odpowiadam. Widzę jak nie pewnie na mnie spogląda. Upija ostatni łyk trucizny ze swojej szklanki i robi ten sam ruch co ja żeby się do mnie odwrócić.
- Czuję się świetnie, dlaczego tu przyszłaś? - pyta. A miałam jakiś inny wybór?
- Gemma mnie zaprosiła, jak i zresztą ciebie.. nie pamiętasz? - odpowiadam i widzę jak się wzdryga kiedy wymawiam jej imię. On kiwa głową w odpowiedzi i zamawia kolejne dwa drinki. Słyszałam jak mówi do barmanki Alex więc zapewne ją zna.
- O co się z nią pokłóciłeś? - nie muszę wymawiać jej imienia żeby wiedział o kim mówię.
- Nie twoja sprawa - odpowiada ostro i szybko.
- Cóż.. W porządku - mówię. Po chwili podchodzi do nas Alex i wręcza Harry'emu dwie szklanki z wódką i colą.
- Trzymaj - przesuwa jeden w moją stronę. - Ja nie piję - oznajmiam mu.
- Doprawdy? A cóż to takiego? - pyta wskazując na pustą szklankę z której wypiłam drinka kiedy tu przyszłam. Uśmiechnęłam się i przysunęłam bliżej siebie naczynie. Kiedy wypijam połowę zawartości Harry na mnie patrzy.
- Naprawdę chciałabyś wiedzieć dlaczego jest na mnie zła? - pyta na co kiwam głową.
- Dobra, ale obiecaj ,że nikomu nic nie powiesz, będziesz jedyną osobą która się dowiaduję tego ode mnie - oznajmia. Czy to będzie aż takie złe? Ciekawe czego tym razem się dowiem, ciekawość mnie zżera kiedy on w końcu zaczyna. - Ufam ci - szepcze mi przy twarzy, jest niebezpiecznie blisko mnie jednak po chwili wraca na swoje miejsce.
- Więc chodzi o to ,że moi rodzice, a raczej nasi.. są ostro pojebani. - zaczyna. Och, już ich zaczynam nie lubić. A może on przesadza? Bierze łyk drinka i dokańcza.
- Moja matka z moim ojcem postanowili się rozwieść kiedy miałem dziesięć lat. Byłem w totalnej rozsypce, moi kumple którzy mieli po piętnaście lat bo tylko z takimi się zadawałem wmawiali mi ,że teraz będzie lepiej, że będę dostawał dwa razy więcej prezentów i będę jeździł raz do ojca raz do matki... - patrzy cały czas mi w oczy i czuję to jak ocenia sytuację ,żeby zaraz dokończyć.
- Niestety tak kolorowo nie było. Gdy skończyłem trzynaście lat dopiero wtedy dowiedziałem się z kim będę mieszkać - bierze łyk drinka ,a ja z nim.
- Okazało się ,że ojciec wygrał rozprawę i jestem skazany na niego. Cieszyłem się jak cholera, ale to co się działo potem to było jakieś chore - mówi ,a ja widzę ,że jego oczy robią się coraz bardziej szklane i nie wiem czy to od alkoholu czy od tego ,że przypomina sobie dzieciństwo.
- Mój ojciec znalazł sobie z dnia na dzień jakąś nową laskę która okazała się być dziwką, tak samo jak matka. Moja siostra.. Gemma.. mieszkała z nią i zamienialiśmy się co tydzień. Ja do matki ,ona do ojca.. kumasz? - pyta na co kiwam głową. - To znaczy tak? - dopytuję.
- Tak, rozumiem - mówię mu żeby poczuł się pewniej. - W końcu kiedy moja matka pieprzyła się z jakimś sąsiadem ,a stary zamawiał sobie prostytutki.. pewnego słonecznego dnia kiedy miałem czternaście lat..- bierze głęboki oddech po czym go wypuszcza.
- Wszedłem do domu w którym mieszkałem i zobaczyłem kobietę rozłożoną na łóżku w salonie. Szczerze? Nie zdziwił mnie ten widok, naprawdę widziałem to prawie codziennie - powiedział spoglądając gdzieś w głąb baru. Kiedy poszłam za jego wzrokiem napotkałam Zayn'a całującego się z jakąś rudowłosą dziewczyną, Ethana tańczącego i krzyczącego z trzema innymi pijanymi mężczyznami.
- Gdzie jest Gemma? - spytałam. Nie widzę jej pomimo ,że rozglądam się cały czas po sali. - Pewnie pojechała, zadzwonię do niej żeby wróciła ale i tak na pewno to zrobi - uspokaja mnie.
- Mam ci opowiadać dalej? - pyta. - Tak! proszę, jeżeli to nie problem - błagam go.
- To nie problem Anastazjo - uśmiecha się szeroko i przy okazji zamawia kolejne dwa drinki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz