- Ziemia do Any! - ktoś mną potrząsa wyrywając mnie z namysłów.
- Przestań! - łapie jego wielką dłoń i zrzucam ją ze swojego ramienia. - Zasnęłaś? Mówiłem coś do ciebie - patrzy się w moje oczy. Nie zauważyłam nawet kiedy usiadł obok mnie w ławce.
- Przepraszam, zamyśliłam się - odpowiadam szczerze. Pani Maggie z którą mamy łaciński wchodzi akurat do sali. - Co do mnie mówiłeś? - pytam go odwracając się na krześle w jego stronę. - Co u ciebie? - robi to samo co ja. Zastanawiam się chwilę nad tym czy nie spytać się go o wczorajszą sytuacje, co skłoniło go do tak nagłego wyjścia ale decyduję się tego nie robić. - Wszystko w porządku, chciałabym mieć z głowy już tą szkołę, wiesz? - oznajmiam. Chwilę patrzy się głęboko w moje oczy jakby nad czymś myślał. - Ja też, na szczęście to ostatni rok - wypuszcza nosem powietrze uśmiechając się i siada prosto przed ławką. - Za chwilę zaczniemy lekcje, rozpakujcie się - oznajmiła nam wymachując ręką w każdą stronę pani Maggie.
***
- Wpadniesz do mnie? - pyta mnie Harry. Stoimy przed jego blokiem, cieszy mnie fakt, że mam go po drodze do mojego domu. Zastanawiam się chwilę czy to będzie dobry pomysł kiedy tam wejdę, czy przypadkiem nie zamieni to się na nocowanie.
- Nie wiem czy to dobry pomysł - grymaszę na co podchodzi do mnie i łapię mnie za obie ręce pocierając lekko swoimi kciukami o moje kostki.
- Tylko godzina, proszę - błaga mnie, a ja kiwam głową. Zgodziłam się tylko dlatego, że mnie ładnie poprosił, jakaś część mnie karci mnie za to ale staram się to zignorować. Po wejściu do środka jego mieszkania od razu czuć woń Harry'ego. Czuję motylki brzuchu na wspomnienia związane z tym miejscem. Stoję przed jego pokojem, on poszedł do łazienki, przypomina mi się kiedy pierwszy raz się tutaj pocałowaliśmy, to było takie cudowne. Jego pełne, miękkie i mokre wargi całujące moje, albo to jak pocałował mnie nimi raz w szyję, a ja od razu odpłynęłam, albo jak leżał nade mną na kanapie w salonie, ten moment, gdybym nie przerwała mógłby mnie nimi całować całą, swoimi ustami... Odrywa mnie od moich sprośnych myśli Harry łapiący za moje biodra. Odwracam się gwałtownie do niego, a ten się śmieje.
- To tylko ja - podnosi brwi, a jego spojrzenie jest na tyle uwodzące, że moje kolana nie potrafią mnie utrzymać. - Dlaczego miałam tu przyjść? - pytam, a jego dłonie jeżdżą po całej mojej talii.
- Ponieważ... - łapie mnie za pośladki i unosi do góry. Krótki krzyk z zaskoczenia wyrwał mi się z gardła, ale szybko go zakryłam jedną ręką. Trzymałam za jego kark kiedy Harry położył mnie na łóżku, znowu, znowu mam ten sam widok co kilka dni temu, znowu jest nade mną, a kiedy przyciska swoje krocze do mojego czuję wybrzuszenie, ta sytuacja doprowadza mnie do szaleństwa. Wydaję z siebie jęk który mnie zdradza, a on podnosi się do góry przytrzymując się rękami. Patrzymy sobie w oczy, a on w końcu przemawia.
- ... ponieważ mam na ciebie ochotę - mówi tak ochrypłym głosem i pożądaniem, że przez chwilę nie wiem czy to jest na pewno ten sam Harry Style's który chodzi ze mną do klasy, ale czego ja się mogłam spodziewać? Taki facet jak on, na pewno miał wiele dziewczyn takich jak ja, potrząsam swoją głową żeby przestać o tym myśleć, a on zdaję się to zauważyć.
- Nie myśl o niczym innym, tylko o tej chwili - czy on mógłby przestać czytać w moich myślach? To doprowadza mnie do szału. Znowu przyciska się do mnie, tym razem z pocałunkiem. Zasysa się moimi wargami, całuję moją szczękę, przygryza moje usta, aż w końcu wślizguję swój język łącząc go z moim. Na początku połykam jego ślinę, a potem staram się zrobić to co mi kazał. Myślę o jego pełnych ustach, języku wspaniale współpracującym z moim, o jego bokserkach, o moich majtkach które są jakimś cudem mokre. - Anastazjo... - jęczy moje imię, całując mnie w szyję, a ja nie potrafię wydać z siebie odgłosu przyjemności.
- Chce... chcesz tego? - pyta przerywając co słowo z powodu zasysania mojej skóry. Potrząsam lekko, prawie nie zauważalnie głową, jestem za bardzo pochłonięta jego językiem połączonym z moją szyją.
- Odpowiedz - żąda i w tym momencie przestaje. Spogląda na mnie chyba oceniając moje emocje, a ja się zaspanie uśmiecham. - Taaaak, chce tego - zagryzam swoją wargę i zamykam oczy, nadal się uśmiechając, staram się wyglądać jak najbardziej uwodząco i raczej mi to wyszło. Chłopak przeciąga szybkim ruchem swoją koszulkę przez głowę, a moim oczom ukazuję się jego idealnie wytatuowana klatka piersiowa, ramiona, żebra i oby dwie ręce. Widziałam już go tak wcześniej, nawet w samych bokserkach, ale teraz wygląda jeszcze bardziej seksownie. Siada okrakiem na moim pasie i zaczyna rozpinać mój czarny sweterek. Jego długie duże palce trudzą się z guzikiem więc staram się mu pomóc. - Szybciej... - syczy aż w końcu rozrywa go na boki.
- Co ty... - zaczynam, ale zakrywa mi dłonią usta.
- Kupię ci lepszy, a jeżeli babcia ci go uszyła, przyszyję z powrotem guziki - zapewnia mnie. Moje zdziwienie z twarzy znika, czuję się źle z tym, że to zrobił, nie była to żadna pamiątka, ani jakiś fantastyczny ciuch który uwielbiałam, więc po prostu mam to w nosie. Moje małe, drżące dłonie suną po jego nagim torsie do paska od czarnych jeansów. Przez moje trzęsące się ręce nie potrafię go odpiąć, więc chłopak postanawia mi pomóc. Chichocze cicho kiwając głową na boki, a ja w tym czasie zdejmuję poturbowany sweter. - Nie.. mogę się.. podnieść - próbuję usiąść, ale przez jego ciężar nie mogę się ruszyć. Zsuwa się do moich ud, a ja wraz z bawełnianym sweterkiem ściągam swoją koszulkę pozostając tylko w staniku.
- Chryste... - syknął. Spojrzałam się na niego, a jego ciemne oczy z pożądania wpatrują się w moją klatkę piersiową. Zakrywam jedną ręką swoje piersi, pomimo tego ,że są zakryte przez biustonosz, to czuję lekkie zażenowanie. Harry łapie szybko za mój nadgarstek jak to zawsze robi i widzę jego zdenerwowanie wyrysowane na twarzy. - Ani się waż - ostrzega odsłaniając z powrotem część mnie. - Jesteś, jesteś taka piękna - szepczę przejeżdżając swoim palcem po moich piersiach. Czuję jak formuję mi się na ciele gęsia skórka, a on wydaję się jakby tego oczekiwał, jakby robił to specjalnie. Przyciska swoje wargi gwałtownie do moich wysuwając swój język żeby przejechać nim po mojej dolnej wardze.
- Mmm - mruczy całując mnie od ust do obojczyka. Jedzie językiem mocząc moją skórę po górnej części moich piersi, a potem dmucha w mokry ślad. Zimny wiatr przelatuje przez całe moje ciało, a on się uśmiecha. Łapie za gumkę moich spodni i zamiast je lekko ściągnąć czy zostawić mnie przynajmniej w bieliźnie, ściągą cały mój dół ukazując moją kobiecość. Wdycham szybko powietrze i zakrywam to co powinnam, a on się denerwuję.
- Coś powiedziałem - patrzy na mnie z zakrzywionymi brwiami. Odsuwam powolnie swoje ręce, a on znowu tam patrzy. Rozpina swój rozporek, po czym zsuwa swoje jeansy na biodra. Staje przede mną, a ja widzę go teraz w całości. Podchodzi do swojego biurka i wyciąga coś z szuflady obok krzesła. Staje z powrotem na swoje miejsce, a jego ręka ląduje na jego kroczach, zaczyna przesuwać ją wolno w górę i w dół. O Boże...
- Jesteś tego pewna? - dopytuje się, a ja ponownie kiwam głową, lecz zanim mnie poprosi żebym to powiedziała, sama to robię:
- Tak, jestem tego pewna - zapewniam go, ja, leżąca na jego łóżku, podparta łokciami, ze spodniami i majtkami ściągniętymi do połowy ud w dół, jak to się do cholery stało? Harry czołga się do mnie powoli, aż w końcu nasze usta się łączą, łapie za jego szyję, a po chwili ciągnę za włosy. Jego wewnętrzny jęk rozprzestrzenia się po całym moim ciele podniecając mnie jeszcze bardziej.
- Rozbierz się - nakierowuje mnie, wskazując na mój dół. Nogami zdejmuję swoje spodnie z majtkami pozostając w staniku, a on wciąż w bokserkach. - Ty też - mówię w jego usta. Odrywa się ode mnie i spogląda na swoje "pozostałości".
- Ty to zrób - uśmiecha się do mnie. Przełykam ślinę i wychodzi mi to trochę za głośno, wydaję mi się ,że to słyszał. Szczerze to się trochę boję, nigdy nie widziałam męskiego... penisa, a tym bardziej nie dotykałam, to będzie dla mnie nowość, jeszcze zaraz mam stracić dziewictwo z Harrym, a to wszystko w przeciągu półtorej miesiąca.
- Nie wiem czy to dobry pomysł - grymaszę na co podchodzi do mnie i łapię mnie za obie ręce pocierając lekko swoimi kciukami o moje kostki.
- Tylko godzina, proszę - błaga mnie, a ja kiwam głową. Zgodziłam się tylko dlatego, że mnie ładnie poprosił, jakaś część mnie karci mnie za to ale staram się to zignorować. Po wejściu do środka jego mieszkania od razu czuć woń Harry'ego. Czuję motylki brzuchu na wspomnienia związane z tym miejscem. Stoję przed jego pokojem, on poszedł do łazienki, przypomina mi się kiedy pierwszy raz się tutaj pocałowaliśmy, to było takie cudowne. Jego pełne, miękkie i mokre wargi całujące moje, albo to jak pocałował mnie nimi raz w szyję, a ja od razu odpłynęłam, albo jak leżał nade mną na kanapie w salonie, ten moment, gdybym nie przerwała mógłby mnie nimi całować całą, swoimi ustami... Odrywa mnie od moich sprośnych myśli Harry łapiący za moje biodra. Odwracam się gwałtownie do niego, a ten się śmieje.
- To tylko ja - podnosi brwi, a jego spojrzenie jest na tyle uwodzące, że moje kolana nie potrafią mnie utrzymać. - Dlaczego miałam tu przyjść? - pytam, a jego dłonie jeżdżą po całej mojej talii.
- Ponieważ... - łapie mnie za pośladki i unosi do góry. Krótki krzyk z zaskoczenia wyrwał mi się z gardła, ale szybko go zakryłam jedną ręką. Trzymałam za jego kark kiedy Harry położył mnie na łóżku, znowu, znowu mam ten sam widok co kilka dni temu, znowu jest nade mną, a kiedy przyciska swoje krocze do mojego czuję wybrzuszenie, ta sytuacja doprowadza mnie do szaleństwa. Wydaję z siebie jęk który mnie zdradza, a on podnosi się do góry przytrzymując się rękami. Patrzymy sobie w oczy, a on w końcu przemawia.
- ... ponieważ mam na ciebie ochotę - mówi tak ochrypłym głosem i pożądaniem, że przez chwilę nie wiem czy to jest na pewno ten sam Harry Style's który chodzi ze mną do klasy, ale czego ja się mogłam spodziewać? Taki facet jak on, na pewno miał wiele dziewczyn takich jak ja, potrząsam swoją głową żeby przestać o tym myśleć, a on zdaję się to zauważyć.
- Nie myśl o niczym innym, tylko o tej chwili - czy on mógłby przestać czytać w moich myślach? To doprowadza mnie do szału. Znowu przyciska się do mnie, tym razem z pocałunkiem. Zasysa się moimi wargami, całuję moją szczękę, przygryza moje usta, aż w końcu wślizguję swój język łącząc go z moim. Na początku połykam jego ślinę, a potem staram się zrobić to co mi kazał. Myślę o jego pełnych ustach, języku wspaniale współpracującym z moim, o jego bokserkach, o moich majtkach które są jakimś cudem mokre. - Anastazjo... - jęczy moje imię, całując mnie w szyję, a ja nie potrafię wydać z siebie odgłosu przyjemności.
- Chce... chcesz tego? - pyta przerywając co słowo z powodu zasysania mojej skóry. Potrząsam lekko, prawie nie zauważalnie głową, jestem za bardzo pochłonięta jego językiem połączonym z moją szyją.
- Odpowiedz - żąda i w tym momencie przestaje. Spogląda na mnie chyba oceniając moje emocje, a ja się zaspanie uśmiecham. - Taaaak, chce tego - zagryzam swoją wargę i zamykam oczy, nadal się uśmiechając, staram się wyglądać jak najbardziej uwodząco i raczej mi to wyszło. Chłopak przeciąga szybkim ruchem swoją koszulkę przez głowę, a moim oczom ukazuję się jego idealnie wytatuowana klatka piersiowa, ramiona, żebra i oby dwie ręce. Widziałam już go tak wcześniej, nawet w samych bokserkach, ale teraz wygląda jeszcze bardziej seksownie. Siada okrakiem na moim pasie i zaczyna rozpinać mój czarny sweterek. Jego długie duże palce trudzą się z guzikiem więc staram się mu pomóc. - Szybciej... - syczy aż w końcu rozrywa go na boki.
- Co ty... - zaczynam, ale zakrywa mi dłonią usta.
- Kupię ci lepszy, a jeżeli babcia ci go uszyła, przyszyję z powrotem guziki - zapewnia mnie. Moje zdziwienie z twarzy znika, czuję się źle z tym, że to zrobił, nie była to żadna pamiątka, ani jakiś fantastyczny ciuch który uwielbiałam, więc po prostu mam to w nosie. Moje małe, drżące dłonie suną po jego nagim torsie do paska od czarnych jeansów. Przez moje trzęsące się ręce nie potrafię go odpiąć, więc chłopak postanawia mi pomóc. Chichocze cicho kiwając głową na boki, a ja w tym czasie zdejmuję poturbowany sweter. - Nie.. mogę się.. podnieść - próbuję usiąść, ale przez jego ciężar nie mogę się ruszyć. Zsuwa się do moich ud, a ja wraz z bawełnianym sweterkiem ściągam swoją koszulkę pozostając tylko w staniku.
- Chryste... - syknął. Spojrzałam się na niego, a jego ciemne oczy z pożądania wpatrują się w moją klatkę piersiową. Zakrywam jedną ręką swoje piersi, pomimo tego ,że są zakryte przez biustonosz, to czuję lekkie zażenowanie. Harry łapie szybko za mój nadgarstek jak to zawsze robi i widzę jego zdenerwowanie wyrysowane na twarzy. - Ani się waż - ostrzega odsłaniając z powrotem część mnie. - Jesteś, jesteś taka piękna - szepczę przejeżdżając swoim palcem po moich piersiach. Czuję jak formuję mi się na ciele gęsia skórka, a on wydaję się jakby tego oczekiwał, jakby robił to specjalnie. Przyciska swoje wargi gwałtownie do moich wysuwając swój język żeby przejechać nim po mojej dolnej wardze.
- Mmm - mruczy całując mnie od ust do obojczyka. Jedzie językiem mocząc moją skórę po górnej części moich piersi, a potem dmucha w mokry ślad. Zimny wiatr przelatuje przez całe moje ciało, a on się uśmiecha. Łapie za gumkę moich spodni i zamiast je lekko ściągnąć czy zostawić mnie przynajmniej w bieliźnie, ściągą cały mój dół ukazując moją kobiecość. Wdycham szybko powietrze i zakrywam to co powinnam, a on się denerwuję.
- Coś powiedziałem - patrzy na mnie z zakrzywionymi brwiami. Odsuwam powolnie swoje ręce, a on znowu tam patrzy. Rozpina swój rozporek, po czym zsuwa swoje jeansy na biodra. Staje przede mną, a ja widzę go teraz w całości. Podchodzi do swojego biurka i wyciąga coś z szuflady obok krzesła. Staje z powrotem na swoje miejsce, a jego ręka ląduje na jego kroczach, zaczyna przesuwać ją wolno w górę i w dół. O Boże...
- Jesteś tego pewna? - dopytuje się, a ja ponownie kiwam głową, lecz zanim mnie poprosi żebym to powiedziała, sama to robię:
- Tak, jestem tego pewna - zapewniam go, ja, leżąca na jego łóżku, podparta łokciami, ze spodniami i majtkami ściągniętymi do połowy ud w dół, jak to się do cholery stało? Harry czołga się do mnie powoli, aż w końcu nasze usta się łączą, łapie za jego szyję, a po chwili ciągnę za włosy. Jego wewnętrzny jęk rozprzestrzenia się po całym moim ciele podniecając mnie jeszcze bardziej.
- Rozbierz się - nakierowuje mnie, wskazując na mój dół. Nogami zdejmuję swoje spodnie z majtkami pozostając w staniku, a on wciąż w bokserkach. - Ty też - mówię w jego usta. Odrywa się ode mnie i spogląda na swoje "pozostałości".
- Ty to zrób - uśmiecha się do mnie. Przełykam ślinę i wychodzi mi to trochę za głośno, wydaję mi się ,że to słyszał. Szczerze to się trochę boję, nigdy nie widziałam męskiego... penisa, a tym bardziej nie dotykałam, to będzie dla mnie nowość, jeszcze zaraz mam stracić dziewictwo z Harrym, a to wszystko w przeciągu półtorej miesiąca.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz