- Dzień dobry, kochanie - mówi do mnie zaspanym głosem. Kochanie? Czyli nie jest na mnie zła, nawet jeśli, to i tak muszę z nią porozmawiać o weekendzie i przede wszystkim przeprosić.
- Dzień dobry, mamo - odpowiadam jej. Otwieram lodówkę i mam zamiar sięgnąć po pudełko sałatki którą codziennie zabieram, ale powstrzymuje mnie moja mama.
- Przygotowałam ci już wszystko - uśmiecha się do mnie trzymając mnie za łokieć, a w drugiej ręce ma kubek z kawą. Przechylam głowę żeby spojrzeć za nią i rzeczywiście, kanapki, sałatka, jogurt i picie leżą na blacie.
- Dziękuję - dziękuję jej, odkąd skończyłam szesnaście lat przestała to robić, teraz wyjątkowo mnie zaskoczyła, aż jej nie poznaję. Odchodzi ode mnie i widzę przez szparę między ścianami jak siada w salonie na kanapie i włącza telewizor. Pakuję do torby prowiant i idę na korytarz ubrać buty.
- Anastazja! - woła mnie matka, jednak robi to na tyle cicho żeby nie obudzić gości. Odwracam się w jej stronę i napotykamy się wzrokiem.
- Przyjdź dzisiaj po zajęciach od razu do domu, chcę porozmawiać - oznajmia po czym podchodzi do mnie i mnie przytula. Wymieniamy się krótkim 'pa' przed wyjściem. Kiedy znajduję się przed moim domem czuję jak mój telefon wibruje w mojej kieszeni, wyjmuję go i moje serce tonie.
- Cześć Harry - mówię, trochę piskliwie.
- Hej, piękna - odpowiada ,a mój żołądek wywraca się do góry nogami; który to już raz?
- Coś się stało? - pytam go ,a on wzdycha. Po kilku sekundach ciszy odpowiada.
- Zatrzymaj się - rozkazuję.
- Gdzie? Po co?
- Po prostu stań - kiedy staje w miejscu na środku chodnika i zaczynam się rozglądać trzymając nadal telefon przy uchu mój wzrok napotyka Harry'ego idącego w moją stronę, ubrany jest cały na czarno, ale jednak coś się w nim zmieniło... och już wiem!
- Czy ty masz na głowie opaskę? - śmieję się na co wytyka mi język rozbawiając mnie jeszcze bardziej. - Wole określenie bandana - poprawia mnie i staję metr ode mnie. Patrzymy sobie w oczy, pomimo tego ,że widzę jaki jest jeszcze zaspany to i tak jest w nim coś niesamowitego co w nim uwielbiam.
- Idziemy do tej pieprzonej szkoły czy mamy zamiar stać i gapić się na siebie? - pyta mnie z wielkim białym uśmiechem na twarzy. Miałam cichą nadzieję ,że postanowi mnie pocałować, ale ja nadal nie wiem czy między nami jest coś więcej niż tylko przyjaźń.
***
Po skończonej drugiej lekcji w końcu moja przyjaciółka raczy przyjść do szkoły.
- Siema Ana - przytula mnie na powitanie.
- Hej, wyspałaś się? - pytam kiedy odsuwamy się od siebie i zaczynamy podążać za resztą klasy.
- Nie do końca, ale nie jest najgorzej. Przynajmniej nie mam jak zwykle kaca - uśmiecha się, a ja marszczę nos. Idziemy w stronę sali numer czterysta siedem, a gdy już się pod nią znajdujemy mój wzrok przykuwa grupka osób z naszej klasy stojąca pod oknem i wykrzykująca czyjeś imię.
- Co się dam dzieje? - pyta Casey czytając mi w myślach. Wzruszam ramionami, a ona łapie mnie za rękę i prowadzi w stronę zebrania. - Chodźmy zobaczyć - oznajmia z uśmiechem na co wywracam oczami i nie zbyt mnie to obchodzi i chce zostać, ale moja przyjaciółka ma więcej siły i jestem zmuszona z nią iść. - Harry! Harry! - nagle słyszę jak chłopacy z naszej klasy wykrzykują imię Harry'ego.
- Co jest grane? - pytam jednej z dziewczyn. - Chłopacy się siłują - uśmiecha się i wskazuję palcem na Jerry'ego i Harry'ego. Staje przed nimi i widzę jak siłują się na ręce ,a trzymają je na drewnianym twardym krześle z jakiejś sali. Kiwam nie dowierzając głową w boki i nie potrafię tego powstrzymać, ale się uśmiecham. Kiedy Harry wygrywa zaczynam klaskać, a nasze wzroki się napotykają. Widzę jaki jest zdziwiony ale jednak podnosi do góry swoje kąciki ust i podchodzi do mnie. Mam zamiar go przytulić i wydaję mi się ,że on też chce to zrobić, ale w drogę wkracza mi Casey.
- Brawo mięśniaku - gratuluje mu, a Harry wywraca oczami i skina w jej stronę lekko głową. Stoi przed nią, a ja jestem za nią, mam ochotę ją ominąć i pocałować chłopaka ale zatrzymuję mnie dźwięk dzwonka.
- Zapraszam do klasy! - wykrzykuję pan od wiedzy o społeczeństwie i wszyscy wchodzą do sali.
- Siema Ana - przytula mnie na powitanie.
- Hej, wyspałaś się? - pytam kiedy odsuwamy się od siebie i zaczynamy podążać za resztą klasy.
- Nie do końca, ale nie jest najgorzej. Przynajmniej nie mam jak zwykle kaca - uśmiecha się, a ja marszczę nos. Idziemy w stronę sali numer czterysta siedem, a gdy już się pod nią znajdujemy mój wzrok przykuwa grupka osób z naszej klasy stojąca pod oknem i wykrzykująca czyjeś imię.
- Co się dam dzieje? - pyta Casey czytając mi w myślach. Wzruszam ramionami, a ona łapie mnie za rękę i prowadzi w stronę zebrania. - Chodźmy zobaczyć - oznajmia z uśmiechem na co wywracam oczami i nie zbyt mnie to obchodzi i chce zostać, ale moja przyjaciółka ma więcej siły i jestem zmuszona z nią iść. - Harry! Harry! - nagle słyszę jak chłopacy z naszej klasy wykrzykują imię Harry'ego.
- Co jest grane? - pytam jednej z dziewczyn. - Chłopacy się siłują - uśmiecha się i wskazuję palcem na Jerry'ego i Harry'ego. Staje przed nimi i widzę jak siłują się na ręce ,a trzymają je na drewnianym twardym krześle z jakiejś sali. Kiwam nie dowierzając głową w boki i nie potrafię tego powstrzymać, ale się uśmiecham. Kiedy Harry wygrywa zaczynam klaskać, a nasze wzroki się napotykają. Widzę jaki jest zdziwiony ale jednak podnosi do góry swoje kąciki ust i podchodzi do mnie. Mam zamiar go przytulić i wydaję mi się ,że on też chce to zrobić, ale w drogę wkracza mi Casey.
- Brawo mięśniaku - gratuluje mu, a Harry wywraca oczami i skina w jej stronę lekko głową. Stoi przed nią, a ja jestem za nią, mam ochotę ją ominąć i pocałować chłopaka ale zatrzymuję mnie dźwięk dzwonka.
- Zapraszam do klasy! - wykrzykuję pan od wiedzy o społeczeństwie i wszyscy wchodzą do sali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz