- Ty się nudzisz? - naśmiewa się. - Tak, nie mogę? - wywracam oczami i prostuję się na krześle.
- Nie poznaję cię Ana - twierdzi, a ja próbuje naprawić długopis który rozkręciłam na drobne cząsteczki.
- Co robiłaś przez weekend? - pyta, a ja głośno wzdycham. Nie wspominała nic na ten temat od wczoraj, aż do teraz.
- Coś nie tak dziewczyny? - pyta nas pan Auden i jestem mu wdzięczna ,że przeszkodził nam w rozmowie. Kręcę przecząco głową ,a Casey odpowiada jakimś ciętym komentarzem na który wszyscy z klasy się śmieją, oprócz mnie i Harry'ego. Sama nie wiem dlaczego tak się zachowuję, ale odkąd poznałam tego bruneta z zielonymi oczami czuję się dziwnie, jakbym cały czas spała i nie mogła się obudzić, nie myślę trzeźwo, a na lekcjach takie jak te nie potrafię się skupić, oby to minęło. Mam już spojrzeć w jego stronę ale po szkole rozbrzmiewa się dzwonek i każdy nagle wstaje i wychodzi pośpiesznie z pomieszczenia jak jakieś dzikusy.
- Oooch! - jęczę i kładę głowę na ławkę.
- Chodź laska - mówi Casey po czym bierze mnie pod pachę i ciągnie do wyjścia, mam dziwne uczucie, ale wydaję mi się ,że idzie za nami Harry.
- Wleczesz się strasznie - zauważa dziewczyna i puszcza mnie.
- Daj mi spokój - pokazuję jej nadąsaną minę, a ona wywraca oczami. Idę wolno w stronę schodów na kolejną lekcje, ale czuję jak ktoś łapie mnie za barki i pcha w stronę szkolnych łazienek.
- Casey! co ty.. - odwracam się i nie widzę mojej przyjaciółki tylko wysokiego,z włosami sięgającymi do połowy szyi bruneta, tego z pięknymi oczami i uśmiechem.
- Cześć - mówi ochryple. Ciarki przechodzą mi przez linię kręgosłupa na plecach i ledwo się uśmiecham. Orientuję się po chwili ,że stoimy w damskiej toalecie; na szczęście nikogo w niej nie ma. Harry łapie mnie za nadgarstek u prawej ręki i wciąga do kabiny gwałtownie zamykając drzwi. Już wiem co się stanie, przynajmniej mam taką skrytą nadzieję. Odwraca się do mnie i z szyderczym uśmieszkiem podchodzi do mnie, przybliża się, a ja opieram się o zimne kafelki na ścianie. Czuję tą żądze która jest między nami, nie potrafiąc dłużej wytrzymać łapię za jego włosy i przyciągam jego twarz do mojej. Moja głowa jest pomiędzy jego dłoniami opartymi o ściankę, najpierw zostawia na mojej szyi krótkie pełne pocałunki, potem na policzku aż w końcu scałuję moją dolną wargę. Zamykam oczy i słyszę jak mój oddech staję się coraz cięższy i szybszy. Chłopak łapie za moje prawe udo i stawia moją nogę na ubikacji. Zaczyna rysować palcem linie od mojego kolana do pośladka, a przez moje ciało po raz setny przechodzi dreszcz. Próbuję swój język wepchnąć w moje usta, aż w końcu mu ulegam. Łapie za mój tyłek i podnosi mnie bez żadnego problemu. Owijam swoje nogi wokół jego pasa i w tamtym momencie przypomina mi się chwila kiedy byłam u niego ostatni dzień, miał wtedy wspaniały humor, zaczęliśmy tańczyć, prawie się pocałowaliśmy ale oczywiście musiało coś to przerwać i była to jego matka. Teraz jesteśmy tu, w szkole, i tylko ktoś dobijający się do kabiny albo dzwonek na lekcje mogą nam przerwać, tylko? ..tragedia. Powinniśmy to zrobić u niego w mieszkaniu, albo przynajmniej u mnie w domu, jednak boję się ,że mogłoby to się tak szybko nie skończyć. Język Harry'ego idealnie współpracuję z moim, nasze pocałunki są głośne i wolne, czuję się przy nim tak świetnie. Kto by pomyślał ,że w przeciągu miesiąca wyląduję tu, z tym cholernym punkiem, którym w sumie nie jest, w toalecie całując się. Nagle chłopak się odrywa i przez chwile oby dwoje nie możemy złapać tchu. Nasze oddechy są szybkie, a moje płuca domagają się więcej tlenu. Uśmiecha się po chwili patrząc mi głęboko w oczy, nasze twarze są jakieś piętnaście centymetrów od siebie.
- Uwierz ,że nie chce w chuj przestawać, ale jeszcze chwila, a bym cię tu przeleciał - mówi, a ja czuję jak się rumienie. Zagryzam wargę i skinam lekko głową, a ten mnie odstawia na ziemię. Już chce otworzyć drzwi ale mu na to nie pozwalam.
- Najpierw zobaczę czy ktoś jest - szepczę do niego. Nie chciałabym żeby ktokolwiek zobaczył mnie z Harry'm wychodzących razem z łazienki, to byłoby dziwne, ktoś by sobie coś mógł pomyśleć... i miałby rację. Uchylam lekko drzwi i wychylam tylko głowę żeby ocenić sytuację. Czuję jak dotyka mnie on w tyłek na co się odsuwam.
- Nie mogłem się powstrzymać - chichota. Kręcę głową i przechodzę przez całą toaletę aż do drzwi, na nasze szczęście jest pusto. Pokazuję mu ręką żeby do mnie podszedł.
- Ja pierwszy wyjdę - mówi omijając mnie, a ja zanim cokolwiek zrobię chłopak wychodzi jakby nigdy nic. Zostaję jeszcze chwilę żeby nie myśleli ,że był tam ze mną i postanawiam umyć ręce. Słyszę jak pan Auden krzyczy na Harry'ego pytając co on sobie wyobraża tam wchodząc i żeby był to jego ostatni raz. Śmieję się sama do siebie i biorę ręcznik papierowy żeby wytrzeć dłonie, wychodzę i oprócz nauczyciela i kilku uczniów z pierwszej klasy nikogo nie ma. Mówiąc 'nikogo nie ma' mam na myśli Harry'ego czy przynajmniej Casey, albo nie...tylko Harry'ego.
***
- Nie rozumiem co w niej widzisz - naśmiewam się z Dan'a. Po sytuacji z Harry'm nie miałam okazji więcej z nim porozmawiać. Na lekcjach tylko od czasu do czasu patrzeliśmy się na siebie i albo robiliśmy głupie miny z których się śmiałam tak ,że dostałam uwagę, albo Harry puszczał mi oczko. Matka kazała mi rano wracać od razu po zajęciach do domu bo chciała jechać z ciotką na zakupy, a z racji ,że Dan nie chciał jechać z nimi, a nie mógł zostać sam bo by wyszedł i się zgubił to musiałam zostać z nim. Pomimo ,że ma piętnaście lat, traktują go jak dziecko.
- A ta? - pyta wyrywając mnie z przemyśleń. Oglądamy w telewizji jakiś pokaz mody, podobno chłopak chce zostać projektantem, nic do nich nie mam, ale uważam ,że to tylko chwilowe marzenie. - Ta jest ładna? - pyta mnie wskazując na sukienkę w gazecie.
- Podoba mi się - uśmiecham się do niego. - Uszyję ci taką, zobaczysz - zapewnia mnie, a ja się śmieję.
- Mówię prawdę!
- Trzymam cię za słowo - oznajmiam mu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz